Z pamiętnika sneakerheada: trudne chwile Nowego Jorku – o wspaniałym mieście, które stało w płomieniach, było synonimem narkotyków i prostytucji, a obecnie króluje w nim cudowna moda i w dalszym ciągu to z niego płyną trendy, które naśladujemy. To jest zbiorczy tekst o kilku elementach siedzących mi w głowie, jest to wskazanie tego co się działo, pokazanie źródeł, które mogą Cię zainteresować podczas kolejnej niedzieli z zamkniętymi sklepami, ale nie jest to 100% pełny obraz – to szybki przekrój przez przestępczość i problemy, z delikatnymi wstawkami związanymi z modą uliczną.

Ładne zdjęcia z Dumbo, piękne krajobrazy Soho i cudowny Manhattan. Wszystko to obudowane produktami modnych, znanych i pożądanych marek tak popularnej ostatnio mody ulicznej – Supreme, Bape, Nike, adidas, Off-White, ostatnio także tych bardziej luksusowych jak Gucci, Balenciaga, Louis Vuitton.

Nowy Jork to magiczne, cudowne, przepiękne miasto. Kocham je, bo jak nie kochać miejsca, gdzie rodziło się tak wiele elementów kultury, w której funkcjonuję? Gdy po raz pierwszy w swoim życiu odwiedzisz Nowy Jork, zrozumiesz jego potęgę, jego kulturowe odniesienia i chęć przebywania w każdym miejscu tego wspaniałego miasta. Miasta, które zawsze posiadało potężną, niewyobrażalną siłę napędzającą zmiany, napędzającą gospodarkę, miasta wywierającego wpływ na całe USA, zarówno pod względem sztuki, kultury, rozrywki jak i technologii, finansów czy przemysłu.

Ale Nowy Jork nie zawsze był piękny i cudowny, nie zawsze zdjęcie Brooklyn Bridge ze słynnej już przez Instagram ulicy Dumbo, było tak kolorowe i radosne. Oh nie, kiedyś to wszystko wyglądało jak postapokaliptyczne, opuszczone miejsce, którego można było się bać. Ba, należało się bać.

Oto Dumbo rok 1974 na fotografii Andy Blaira

A oto słynny kadr Dumbo obecnie

Lata 70-te były początkiem, potem przez 80-te i 90-te w mieście zmieniło się dużo, ale Nowy Jork przeżywał trudne chwile. Wiele, na lepsze, zmienił burmistrz Rudy Giuliani, który został wybrany na stanowisko w 1993 roku. Do 2001 roku Nowy Jork o 56% obniżył falę nawiedzających miasto przestępstw. Ale przelećmy szybko przez 20-25 lat brudu, syfu, zgnilizny, narkotyków, pożarów i dziwek, elementów które upodobały sobie Nowy Jork jako miejsce do rozwoju patologii.

Najbardziej zaludnione miasto USA nie było atrakcyjne, jeśli nie liczymy tych, którzy prowadzili biznes narkotykowy – w tym czasie (lata 70-te) ponad 200 tysięcy ludzi przedawkowało heroinę. W samym tylko Nowym Jorku! Crack królował w mieście w latach 80-tych. Wiele bloków Nowego Jorku – bloki w rozumieniu całych kwartałów mieszkalnych, nie jednego budynku – stały opuszczone, a w 1977 roku miasto stało w płomieniach. Brak prądu powodował też, że ludzie tłumnie wybiegali na ulice i plądrowali co tylko się dało. Obrabowano 1600 sklepów na w sumie 300 milionów dolarów. Tak, Nowy Jork nie był piękny. Transport? Wagoniki metra często ulegały awariom, a większość z nich była dewastowana i pomalowana. O tym też mowa w serialu Netflixa, a także 4-częsciowym dokumencie Hip-Hop Evolution. Nie ma tam jednak mowy o tym, że w pierwszych dwóch miesiącach 1979 roku w metrze zamordowano 6 osób, 9 w całym roku. Ale co ciekawe, dopiero w latach 90-tych był szczyt morderstw jeśli chodzi o Nowy Jork – w stosunku do lat 70-tych, w 90-tych te wzrosły o 150%.

Dokument produkcji HBO, The Deuce, pokazuje Nowy Jork lat 70-tych. Dekadę przestępstw, narkotyków, pogrążonego w ciemnościach miasta i tego, jak ówczesny prezydent USA Gerald R. Ford powiedział o mieście, aby padło trupem (DROP DEAD). Sceny podpaleń budynków i rozkwit narkotykowego biznesu widzieliśmy też w serialu The Get Down od Netflixa. Zapomnij o erze disco, na ulicach stały prostytutki, a co kilka metrów kolejny alfons. szacuje się, że w latach 70-tych w Nowym Jorku pracowało około 40 tysięcy prostytutek. W samym 1976 roku zanotowano 2383 aresztowania za prostytucję, aż 1165 z nich dotyczyło dziewczyn w wieku 15-20 lat, a dodatkowo w mieście było blisko ćwierć tysiąca sklepów dla dorosłych.

Na fotografiach z centrum Nowego Jorku widzimy obecnie plejadę ociekających pieniędzmi ubrań. Na żywo jest trochę spokojniej i nie ma aż takiego przepychu. Ale 40 lat temu Nowy Jork był na skraju bankructwa, ludzie tracili pracę, spali na ulicach – oczywiście nie, żeby nie miało to miejsca obecnie – tuż obok Brooklyn Bridge przy Bowery. Siedzący na schodach panowie na zdjęciu Lelanda Bobbe, zajęli miejscówkę na 30-stej ulicy, pomiędzy 8 i 9 Aleją. Wiesz co mieści się obok? Madison Square Garden, kawałek dalej kilka pięknych i nowoczesnych hoteli, dosłownie w tym miejscu pracuje moja koleżanka z dzieciństwa, a dookoła kwitnie życie, miejsca pracy i rozrywka.

Na Times Square nie było lepiej, nie można było zrobić zdjęcia – obecnie też nie jest to łatwe, ze względu na liczbę ludzi – do tego na każdym kroku towarzyszyły nam burdele. Teraz mamy piękne sklepy, świecące wystawy i tony turystów. Oczywiście tony też różnego rodzaju naciągaczy, ale samo miejsce jest bezpieczne, system monitoringu i niezwykła dynamika oraz wytrenowanie służb specjalnych powoduje, że środek miasta jest bezpieczny. Nie twierdzę jednak, że nie dzieją się tam cuda, bo w samym środku Manhattanu, w biały dzień machano mi przed twarzą torebką kokainy, dzień wcześniej z auta pokazywano olbrzymi wór trawy. 30 metrów dalej stała policja – która notabene w latach 70-tych brała łapówki jak popadnie, kupowała i sprzedawała narkotyki czy płaciła prostytutkom. Ten temat czyszczono zwalniając blisko 50 tysięcy policjantów ze służby, co oczywiście skutkowało wzrostem przestępczości – jak podaje Business Insider, o 40%.

Lata 70-te i kolejne ćwierćwiecze to też tworzenie się genialnych stylówek. Nowy Jork był z tego zawsze znany. Jak nie Walt Frazier w czasach Disco, to raperzy później. Rewelacyjnie było to opowiedziane w filmie dokumentalnym Fresh Dressed.

Oto Canal Street w latach 70-tych. Obecnie tuż obok mieści się znane i kochane przez sneakergłowy Stadium Goods. Niedaleko jest też 21 Mercer i NikeLab, które przez swoich mieszkańców zostało podane do sądu.

Dlaczego o tym piszę? Bo ten ciężki okres w historii Nowego Jorku, to także moment, w którym rodziły się wielkie idee. Zarówno artystyczne, filmowe, jak i generalnie kulturowe. To wtedy rósł hip-hop, powstawały punkowe zespoły The Ramones, New York Dolls. To wtedy zmieniano prawo, dostosowywano je, aby mniejszości nie były prześladowane i pomijane, to te czasy były przyczyną zmiany stanu rzeczy. Bo musiały być, inaczej Nowy Jork przestałby istnieć. W prasie w USA od jakiegoś czasu mówi się, że wiele osób powinno przestać żyć nostalgicznie względem lat 70-tych, kiedy to szerzyły się grupy heroinistów, wiele osób ginęło z powodu przedawkowania cracku, prostytutkom wypadały zęby, a ludzie bali się wyjść na ulicę, aby nie zostać napadniętym. John Waters, reżyser i scenarzysta mówił w wywiadzie dla New York Times, że on sam nie darzy tych czasów nostalgią, bo niezbyt dobrze wspomina czas, kiedy bał się wyjść do sklepu.

Nowy Jork tworzyli w latach 70-80-90 twórcy. Ci urodzeni wtedy, wychowani za młodu w tych trudnych czasach, tworzyli też 20-30 lat później. Zastanawiało Cię kiedyś dlaczego rap Tupaca czy Notoriousa lub Eminema był tak dobry? Bo oni mieli o czym mówić – o syfie, w którym żyli, mieli o co walczyć i robili to. Kto będzie tworzył i pisał o pięknych, bezpiecznych ulicach?

Założyciele FUBU, to także ciężkie czasy Nowego Jorku, ludzie wychowani właśnie wtedy, w latach 80-tych i 90-tych. I krótko o tej modzie ulicznej, o której przecież mówię ciągle najwięcej. Nie sposób nie wspomnieć, że to właśnie te lata, przełom 80/90, wracają obecnie z modą. To wszystko, delikatnie zmodyfikowane, odświeżone, jakby wyjęte z szafy przysłanej z przeszłości, pojawiło się na ulicach znienacka. Mam tylko nadzieję, że wraz z modą, nie wrócą czasy opisane powyżej.