Streetwear, czyli moda uliczna (ciulowe slowo, nie?), ma takie trendy, które muszą umrzeć. Jak najszybciej. Bo wiesz, są rzeczy, które dobrze wyglądają na wybiegu, w klipach muzycznych, ale potem w prawdziwym życiu na ulicy jesteś tylko przebranym clownem. Kluczowe słowo – przebranym. Oczywiście możesz mieć swoje zdanie na ten temat i wylać na mnie wiadro pomyj za krytykowanie Twojego ulubionego trendu, albo stylu. Enjoy.

Ugly shoes

Lub jak kto woli dad shoes. Poważnie, jak ja na to patrzę, to mam wrażenie, że kogoś opuściło człowieczeństwo. Potem patrzę na statystyki sprzedażowe i wydaje mi się, że ludzie opuścili ziemię. Całe szczęście temat wymiera, nieszczęśliwie nie w Polsce. Co rusz na ulicy widzę kolejną panią w jednym z butów tego trendu. I o ile mój wzrok jest w stanie strawić kobietę w Fila Distruptor, tak facetowi, który to zakłada powinno się uciąć nogi. Albo lepiej głowę. Do tego beznadziejnego trendu dołączyły marki luksusowe, tworząc niezwykłe wręcz potworki. Naprawdę podobają wam się te skarpetkowe Balenciagi, albo co gorsza to gówno zwane Triple S?

Dobra rzecz w tym trendzie to Nike Zoom 2K, które tak naprawdę nie są ugly.

Przeróbki logotypów znanych marek

W dziwny sposób ten trend w Polsce od lat, jest nie trendem, co standardem. Śmieszne koszulki, zabawne napisy – sorry, to nie to miejsce i czas. Generalnie Comme de Fuck Down – nie śmieszne. Bardzo, bardzo nie śmieszne. I Comme de Fuck Down to tylko pierwszy z brzegu przykład, bo akurat drugie dno tej marki może i być całkiem w punkt. Rozumiesz jednak o co mi chodzi … Wiesz, sex trener, pierwsza godzina gratis – to zaczął być ten poziom mody ulicznej.

Influencerzy i blogerzy

O matko, nie wiem gdzie zacząć. Przede wszystkim ten fragment dotyczy influencerów i celebrytów, którzy lecą z trendami. Tych, którzy myślą, że wrzucając foto do internetu, coś znaczą, ci których spotykam i nie mają nic do powiedzenia, zaślepieni cyferkami swoich blogów i tym, jak działa seo. Tych oderwanych od rzeczywistości i mających wpisane na IG – influencer. Influencer kurwa czego?! Ich wpływowość polega na tym, że wsadzą na siebie coś modnego, przebiorą się, pójdą do modnej restauracji, wezmą udział w imprezie na zaproszenie i zrobią sobie foto na ściance, a potem wrzucają post z siłowni. Ah, no i mają profil na Instagramie, gdzie to relacjonują.

Nie są ludźmi, którzy faktycznie wprowadzają cokolwiek do szeroko pojętej kultury i stylu życia. Są jak to gówno co przylepiło się do okrętu i twierdzi, że płyniemy. Większy szacunek mają ci, którzy zgromadzili jakąś społeczność i są sprzedażowymi krowami dla marek. Narzekam trochę na siebie, choć za influencera i blogera nigdy się nie uważałem – zaniedbałem technikalia na rzecz innych projektów i teraz ten nieporządek procentuje. Ah, ten akapit dotyczy całości społeczeństwa internetu.

Skarpetki założone na spodnie

Poważnie? Staram się nie zwracać na to uwagi, ale jak widzę gościa ubranego w długie spodnie i skarpetki w gruszki naciągnięte na portki, a na dworze grzeje 36 stopni, to myślę tylko o tym, że internet jest dla debili. To tyle w temacie. Może to problem lata, bo w zimie tak nie razi.

Styl dresowy

Jak wiesz, o ile spoglądasz na mojego bloga, lub Instagrama, generalnie noszę się luźno i raczej daleko z tyłu głowy mam konwenanse. Ostatnio zastanawiam się jednak, czy nie przesiąść się na koszulę. Dresowy styl, ten szelestowy, stał się jakimś dramatem. Nie raz, nie dwa, rozmawiałem z ludźmi i mówiłem co o tym w dłuższej perspektywie myślę. Mówiąc w skrócie, Polska z dresu, tak jak i z sandałów założonych na skarpetki, nigdy nie wyszła, więc o czym jest rozmowa? Teraz na ulicach widuję wypacykowanych dresiarzy – tych w dresie za miliard, w kontrze do dresiarzy starszej daty, wyglądających jak wczesne stadium Tadka walącego browary pod pobliskim sklepem. Wiesz, czapka wpierdolka, spodenki do połowy uda, albo dresik oraz kołczan prawilności. Tak wygląda moda uliczna w Polsce i zarazem patologia.

Kołczan prawilności i inne tego typu wymysły

I jego różne odmiany. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale jest kilka elementów stroju, które tak strasznie definiują to kim jesteś. Tak strasznie, że jestem w stanie stworzyć w sekundę profil osobowy, zainteresowania, status związku, majątkowy, polubienia na FB etc. Czuję się w takich momentach jak John E. Douglas, pierwszy człowiek w FBI tworzący profile seryjnych morderców. Saszetka, kołczan, cokolwiek przewieszone przez ramię i klatkę – wiem, że często ma to uzasadnienie w wygodzie – nie jest nawet nieładne i nie fajne. Jest po prostu przerażające. U facetów, kobiety jestem jeszcze w stanie zaakceptować. To naprawdę wygląda przyzwoici tylko na zdjęciu. Na żywo zawsze jesteś Sebą.

Płacenie za odzież workami pieniędzy

Uważaj, powiem Ci to wprost. N I E W A R T O.

Moda Uliczna _1

Moda uliczna to moda instant

Za kilka lat otworzysz swoje zdjęcia i zobaczysz coś, na co zareagujesz – kurwa, serio się tak ubierałem. Zaufaj mi, byłem tam. Wiesz, co jest powodem? Chwilowy trend, który jest podpunktem mody instant. Zbierasz niepotrzebne śmieci, które nazywamy piękną odzieżą, a one za 2-3 miesiące nadają się jedynie do schowania na dnie szafy, albo do oddania komuś, kto ma w życiu mniej szczęścia. Tak wygląda obecnie moda uliczna, jest jak zupka z torebki.

Zdradzę Ci też w tym miejscu pewną tajemnicę. Kolor skóry, budowa ciała, takie detale mają znaczenie jeśli chodzi o ubiór. To co pasuje czarnemu, niekoniecznie pasuje białemu. I nie ma w tym nic rasistowskiego, ani złego. Tak po prostu jest.

Przemądrzali starcy

Szczególnie ci, którzy wiedzą lepiej. Liczę na to, że wyczuwasz ten ostatni punkt. Nie podoba mi się wiele rzeczy obecnego trendu. Uważam, że to żaden styl, praktycznie całkowicie wyłączyłem się z tej gry, bo jestem za stary, uważam, że to w panującej grze nie jestem autentyczny i nie będę starał się do tego dopasować. Ty tego nie kupisz, ja będę czuł się z tym, jak oszust. Po co więc? Nie zmienia to faktu, że mam swoje zdanie, ale ty masz swoje i masz prawo do tego, aby chodzić w ugly shoes, kołczanie i wyglądać jak dres. To, że mi się to nie podoba, kompletnie nie oznacza, że jestem w czymkolwiek lepszy od Ciebie. Bo nie jestem, co więcej uważam, że spierdoliłem potencjał tego bloga, ale odbuduję go i będzie lepszy.