Jakie trendy chcesz, żeby umarły w przyszłym roku?

Ja chcę aby umarło jedno. O czym za chwilkę.

Kuki pisał o swoich, niedawno czytałem też zestawienie Highsnobiety, w którym jednym z życzeń jest odejście w zapomnienie joggerów (może i słusznie, choć wygoda dresu niebędącego dresem jest niezwykła), botów które podkupują Tobie i Tobie (i mi też) buty, zbyt drogie produkty wykonane na Gildanie, za które np. Kanye kasuje kupę pieniążka, a sama koszulka kosztuje grosze i tak dalej i tak dalej.

Mnie wpadło w oko, ucho, głowę, wszędzie – stop hejtowi. Generalnie Highsnobiety odwołuje się do ogólnego hejtowania. Pozwolę sobie zacytować.

That being said, the act of hating on people for wearing something that references a culture they may not be well-versed in has grown especially tiresome. Take, for example, two of 2016’s biggest trends: Thrasher and metal band T-shirts. You may recall a few months back when Thrashermagazine’s editor-in-chief, Jake Phelps, fired shots at Justin Bieber and Rihanna for wearing skater gear despite them having zero affiliation with skate culture. We’ve been guilty of spewing discontent towards these so-called “posers” too, particularly when it came to those ubiquitous vintage band shirts.

Sam twierdzę, że w czasach mojej młodości, ktoś noszący koszulkę Thrashera (bo to w tym momencie łatwy i bliski przykład), a nie śmigający na desce, po prostu, po ludzku dostałby od tych jeżdżących, klasyczny wpierdol.

I wcale nie twierdzę, że ci, którzy na desce nie latają, mają tej odzieży nie nosić. Czasy, kultura, zmieniły się bardzo od momentu kiedy ja byłem młody. My ubieraliśmy szmatki koszykarskie (o ile można było je w ogóle dostać), bo pociskaliśmy w basket. Po prostu. Stąd też zajawka na takie właśnie odzienie czy konkretnie buty.

Tak jak wspomniałem, kultura się zmieniła, świat się zmienił, nie ma w tym nic złego, że ktoś ubiera Thrashera bo ten jest modny, albo wkłada Jordany, bo te są modne, i tak dalej i tym podobne. Subkultury przejmują, pożyczają od siebie, wpływają na siebie. Obecnie jest to zjawisko bardzo, bardzo mocne i szybko adaptujące się do nowych sytuacji.

Pomyśl. Ile razy chciałeś hejtować? Ja się zastanawiam i jest mi wstyd. Przecież  ten młody człowiek, ta kochana dziewczyna, może nie mieć pojęcia, a może chcieć je mieć.

A może lepiej z tym kimś, kto zapierdziela w koszulce Nirvany, pogadać o tym zespole. Może lepiej powiedzieć mu o osiągnięciach Michaela Jordana, Pippena, Shaqa, o Little Pennym, niż krytykować?

EDIT 03.01.2017: Mam fajne uzupełnienie od Pauli Szymczyk (Tailor Made PR), która wypowiedziała się na łamach VTRN.pl w podsumowaniu:
9. Najgorszy trend 2016
 
Podniszczone, podarte koszulki, bluzy, spodnie i ogólnie tak zwany homeless style – zupełnie to do mnie nie trafia. Nie przekonuje mnie również noszenie koszulek nawiązujących do danej subkultury, osoby lub zespołu, nie mając z nimi żadnych powiązań. W moim odczuciu nie jest to kreowanie własnego wizerunku i stylu, a koniunkturalne dostosowywanie się do aktualnych trendów.
Tego fragmentu trochę u mnie brakowało – bo chodzi o własny styl.

O tak. Niech ten trend hejtowania umrze, a narodzi się nieco inny – bardziej pozytywny. Niech ci, którzy zaczynają przez dostosownie, zainteresują się głębiej. Gdzieś trzeba zacząć. 

Podoba mi się to nawołanie Highsnobiety do zaprzestania bycia cynicznym cały pieprzony czas, do pozwolenia innym odkrywania kolejnych elementów czasem też własnej tożsamości muzycznej, kulturowej, sportowej, estetycznej.

Ja chciałbym jednego – niech to story, które często stoi za produktem i marką, naprawdę Cię zainteresuje.