Z pamiętnika sneakerheada: złamię swoje zasady i będę się spóźniał

Uwielbiam kino. Długo czekałem na ten moment, rezygnuję z telewizji w domu, aby częściej być w kinie – zostawiam sobie tylko Netflixa. Nie mam nawet problemu z chodzeniem na seanse samodzielnie, gdy narzekałem na brak zajęć byłem w kinie nawet o 11 rano. Często na sali siedziałem sam. Było cudownie.

Poszedłem ostatnio na świetną przygodę – Morderstwo w Orient Expresie i przeprowadzę Cię przez to, co tam przeżyłem. Moje kino, jedna z najlepszych dla mnie rozrywek na świecie, zmusza mnie do zrobienia czegoś, czego nienawidzę, co powoduje, że czuję się jakbym złamał swoje najważniejsze zasady.

Prelude

Przez długie osiemnaście miesięcy czekałem na to, aż Multikino albo Helios pójdą drogą Cinema-City i zaoferują coś podobnego do Unlimited – abonamentu na kino. Dlaczego? Bo do Heliosa mam rzut beretem i myślałem, że matka Agora w końcu pójdzie po rozum do głowy i zgarnie kawałek tortu w ten sam sposób, co CC. Potem okazało się, że karty Unlimited w USA są wycofywane, bo biznes w ten sposób kompletnie się nie spina, a Cinema-City musi ratować się i przyciągać klientów niezłymi promocjami.

Dobra, spytaj dlaczego nie kupiłem sobie karty Unlimited do Cinema-City wcześniej (uprzedzam, teraz ją mam). Bo do jedynego wtedy kina Cinema-City we Wrocławiu to była jakaś chora wyprawa. Kartę kupiłem, gdy Cinema-City otworzyło się we Wroclavi. Rewelacja, zaliczam film po filmie i bardzo mnie to cieszy.

… ale czy na pewno?

No nie, jednak nie. Przede wszystkim wkurwiła mnie oferta, którą mi zaproponowano. W zasadzie jest jedna, nie obchodzi mnie podniesiona cena ze względu na Warszawę, ale chciałbym mieć wybór. Unlimited w wersji pozawarszawskiej kosztuje 528 PLN, czyli 44 PLN miesięcznie. Ale za seanse 3D, IMax, VIP, trzeba dopłacić. A ja bym chciał, żeby pozwolono mi wybrać opcję standard – tylko 2D w ofercie – i opcję ekstra, w której zapłacę więcej, ale otrzymam i seanse 3D, no bo te, jak piszę, są dodatkowo płatne kilka peelenów. A jakby jeszcze było coś na zasadzie super extra plus mega hiper z IMaxem, to w ogóle petarda. I musisz dorzucić stówkę za 3D i stówkę za IMax. Czad, ale dobra, jest jak jest, nie ma co narzekać, bo Cinema-City ma najfajniejsze sale, najlepsze nagłośnienie i ogólnie naprawdę to kino jest ekstra.

No to o co chodzi?

O kurwa reklamy chodzi. Jestem przyzwyczajony do trailerów, kilku reklam nawet. Zdaję sobie sprawę z tego, że kino musi zarabiać nie tylko na biletach, ale i wyświetlaniu reklam. Znam nawet cenniki niektórych sieci, nie są to małe pieniądze, więc kumam, że one na tym ekranie muszą być. I nigdy nie przychodzę do kina spóźniony, być może zdarza mi się to raz na 50 wyjść. Nienawidzę się spóźniać, przeciskać między ludźmi, przeszkadzać im. Oglądam z szacunkiem każdą reklamę, choć większość z nich kompletnie mnie nie interesuje. Trailery mnie obchodzą, więc o nich nie mówię.

Ale to, co wydarzyło się przed seansem Morderstwo w Orient Expresie, zniszczyło moją psychikę…

… byłem punktualny, a nie powinienem

Miałem lekkie opóźnienie czasowe nie wynikające z mojej winy, ale na salę kinową wszedłem może minutę, może dwie po rozpoczęciu nadawania czegoś na ekranie (nie wiem czy był trailer czy reklama). Usiadłem kulturalnie … no i się zaczęło. Aha, zapomniałem wspomnieć, że chciało mi się zarówno do toalety, jak i pić. Wolałem odpuścić obie czynności, bo NIE LUBIĘ SIĘ SPÓŹNIAĆ.

Kurwa, a mogłem olać swoje zasady, iść stanąć przy pisuarze, kupić picie i tylko chwilę poczuć się jak ostatnia pizda przez spóźnienie. Mogłem olać swoją zasadę, żeby uniknąć niezwykłej irytacji – tak, chciałem napisać wkurwienia. Polsat wstydziłby się tego, co zaszło na sali kinowej. Reklama za reklamą, batonik za bateriami i herbatą, kolejne napoje, komputery i aparaty. Naprawdę? To nie miało końca. Złote łuki i inne błyszczące paszcze z ekranu. Never ending story.

 

Chciałem wyjść. Poważnie, zdarzyło mi się raz w życiu, ale tutaj chciałem wyjść jeszcze przed seansem. Dobrze, że tego nie zrobiłem, bo film na podstawie powieści Agaty Christie był bardzo przyjemny. Spowodował nawet, że zachciało mi się sięgnąć po książkę. Czyli było bardzo ok.

Przeszło mi, nie jestem już wściekły, ale proszę, niech te bloki reklamowe nie będą takim hardkorem, bo zacznę się spóźniać.

Żeby było coś o butach – miałem na sobie Air Jordan X Double Nickel

Related Posts

Z pamiętnika sneakerheada: To byłby but z cyklu Game Over

Wrzesień 12, 2017

Wrzesień 12, 2017 2

Nie wiem czy da się dorwać coś powodującego szybsze poruszanie się neuronów w Twoim mózgu. Po prostu nie wiem. Dopisałem...

Z pamiętnika sneakerheada: z Rottenbergiem na słuchawkach

Marzec 2, 2017

Marzec 2, 2017 2

Nie musiałem długo czekać na kolejną, po tym jak Małpa zdropował swoją długowyczekiwany krążek – Małpa Mówi. Rottenberg na słuchawkach...

Z pamiętnika sneakerheada: stetryczałe half-off z boiska koszykarskiego

Luty 26, 2017

Luty 26, 2017

Rzecz dzieje się wczoraj, kilka dni temu i lat temu kilkanaście na pewno. Wszystko w czasie przeszłym. Half-off już za...

Z pamiętnika sneakerheada: 22 to nie jest dzień na sukcesy

Luty 22, 2017

Luty 22, 2017

Opowiem Ci pewną historię. Historię, którą poznają jedynie moi bliscy. Wchodzisz więc w świat, który dostępny jest dla tych, których...

Z pamiętnika sneakerheada: Nie psujcie klasyki

Luty 21, 2017

Luty 21, 2017 5

Nie dotykać klasyki. Ładnie proszę. Naprawdę. Przestańcie w końcu robić te koszmarki. Nie wiem jak bardzo i jak długo będzie...

Z pamiętnika sneakerheada: jak to było stać w koleje po AM1 atmos Elephant

Marzec 18, 2017

Marzec 18, 2017

No jak? Jak było u Ciebie? Nike Air Max 1 atmos Elepnaht wpadł? Bo ja, jak większość z nas, o...

Kilka słów chwilę przed premierą New Balance 247

Styczeń 13, 2017

Styczeń 13, 2017 2

Nie będę nikogo oszukiwał, że byłem i jestem jakimś wielkim fanem New Balance. Nie jest to podyktowane niczym szczególnym. Są modele...

NBA2K19 jest mądrzejsze niż wcześniej

Wrzesień 2, 2018

Wrzesień 2, 2018

Byliśmy na specjalnym pokazie NBA2K19, piliśmy kawę z kubków NBA i rozmawialiśmy z jednym z twórców gry. Londyn jak zwykle...

Z pamiętnika sneakerheada: byliśmy na Air Max Day

Marzec 27, 2017

Marzec 27, 2017 3

Jest godzina 10:15. Poniedziałek 27 marca 2017 roku. Dzień po 30-tych urodzinach Nike Air Max. Nie będzie ironicznie, będzie mały,...

Z pamiętnika sneakerheada: Tak i nie dla kolekcji EQT

Styczeń 28, 2017

Styczeń 28, 2017 1

Cześć. Chciałem podzielić się z Tobą pewną obserwacją. Obserwacją dotyczącą kolekcji EQT od adidas, która nie dość, że miała głośną...

Z pamiętnika sneakerheada: Londyn na tapecie

Kwiecień 3, 2017

Kwiecień 3, 2017

Wiesz, że nigdy nie oglądałem Ojca Chrzestnego? Tak, komunikowałem to, że czasami będzie niebutowo. W tym momencie wiele osób reaguje...

Czy Air Max Day umarło?

Kwiecień 8, 2018

Kwiecień 8, 2018

Tak. I nie. Ot wymyśliłem tekst krótszy od haiku. I tak, umarł, w naszym kraju, w pięknej Polsce, w tym...

Czy Big Baller Brand to ściema?

Październik 8, 2017

Październik 8, 2017

Mnie osobiście ta cała sytuacja z marką Big Baller Brand zaczyna nieco bawić. Dziś potestuję formę, której do tej pory...

KolekcjonerTłuszczu: odcinek o motywacji zewnętrznej

Październik 8, 2017

Październik 8, 2017

Gdybym był szczupłą, cudowną, zachwyconą każdym promykiem słońca niewiastą, albo chłopcem wykonującym #ZawódSyn, czy inną modelką z Instagrama, pewnie witałbym...

Pokolenie New Balance? Nie zgadzam się

Październik 14, 2015

Październik 14, 2015 2

Jeden z moich ulubionych portali marketingowych w Polsce opublikował ciekawą rozmowę z autorkami zwrotu Pokolenie New Balance, a także Normcore. Pozwolę sobie...

Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *