Cześć.

Chciałem podzielić się z Tobą pewną obserwacją. Obserwacją dotyczącą kolekcji EQT od adidas, która nie dość, że miała głośną premierę w Berlinie, głośną jak zaprzysiężenie Donalda Trumpa, to jeszcze odwołuje się do dużych, olbrzymich projektów i zmian, które adidas wprowadził w latach 90-tych, lini kultowej i przepięknej. To samo robi teraz.

I kupuję to, bo choć oryginalna paleta kolorów z zielenią, odpowiada mi bardziej, turbo red to ciekawe i ładne przeciwieństwo OG.

Sznuję adidasa, za to, że wypuścił fajną, bardzo interesującą kolekcję, tak mocno odwołującą się do oryginalnej linii Equipment, tak bardzo dobrze wpisującą się w obecne trendy i do tego linię, którą dodaje do klasyki, technologię. Bo w butach znajdziemy i hit, którym jest PrimeKnit i drugi hit, którym jest podeszwa UltraBoost.

I wygląda to wszystko ładnie i spójnie i jest generalnie łatwo dostępne ale … No właśnie, ja mam jakieś ale. Bo podobno zawsze mam, nawet jak nie mają one sensu.

Jak zwykle muszę gdzieś wtrącić, abyś nie zrozumiał i nie zrozumiała mnie źle, bo cała linia mi się naprawdę podoba, kupuję te całą historię, to świetne odniesienie się do przeszłości. Sam EQT Support ADV to jeden z tych butów, które można zaliczyć do piątki najładniejszych, najbardziej dynamicznych brył jakie w bucie można spotkać.

No ale jest to ale. Całość nie chwyta mnie za serce. Mam wrażenie, że jest tego jakby za dużo, cała linia jest cholernie obszerna. Nie wiem czy mam kupić EQT ADV, czy te wykonane z Prime Knit, czy może klasyczne, czy może te na piance. Aaaa, głowa mnie boli! Rozumiesz? Dostałem szału, wchodzę sobie do Worldboxa, a tam cała ściana i to nie w jednym modelu, może maksymalnie dwóch, co wyglądałoby kozacko, tylko 25  par kołeczków, a na każdym inny but z tej samej linii. I co mam kupić? Cholera NIE WIEM.

Poważnie, nie wiem. To trochę jak w motoryzacji. Kiedyś wybór był prosty. Chciałeś BMW, byłeś młody, brałeś trójkę. Byłeś nieco starszy, miałeś więcej pieniędzy, ale nie było Cię stać na siódemkę, dostawałeś fajną limuzynę z zacięciem sportowym – piątkę. Potem wspomnianą siódemkę. Teraz do wyboru jest jeszcze 1, 2, 4, 6, do tego odmiany X w każdej serii, a także np. 2 Tour, 3 GT, 4 GC, 6 GC.

Choć i tak w moim odczuciu łatwiej wybrać odpowiadające nam BMW niż wybrać odpowiedni model buta z nowej serii EQT.

Babciny sweter. To nie hejt – serio!

Do tego rozczarowałem się nieco EQT Support Ultra Prime Knit. Nie przeczę, że jest to but wygodny i pewnie za chwilę dobiję go do swojej kolekcji, ale Prime Knit na nich wygląda jak babciny sweter z wystającymi włoskami. Mam przeczucie, że będą się mechacić i niszczyć jak złe.

No i cena. Cholera, adidasie. Przesadziliście. Mówi się o tym, że Nike i Jordan Brand narzucają cenę z kosmosu, ale Wy też już nie jesteście lepsi. Kumam PrimeKnit + Ultra Boost za 749, ale pseudo prime za 599, a jakiś mesh za 679, bo na UB? Nie, nie zgadzam się. I wybaczcie, ale połączenie EQT Support z Ultra Boost wygląda tak źle, jak Superstar + Ultra Boost.

I żeby było śmieszniej, mam jedną parę w tym właśnie połączeniu (EQT Support + UB) i są strasznie wygodne, ale wyglądają po prostu ŹLE.

Chciałbym, żeby ta kolekcja była złożona z EQT Support ADV, we w miarę limitowanej liczbie sztuk dostępnych na świecie, do tego kolaboracyjne King Push EQT (900 PLN to jakaś zgroza), EQT Support Ultra. Ogólnie chcę klasyki i nowoczesności, propozycji, które urwą mi dupę. Tutaj nawet majtki nie spadły.

I wiesz, nie hejtuję, bo czuję tą magię, którą raczy nas adidas przywracając pewne produkty i odwołując się do fajnych wartości. Może trochę się czepiam, no ale chciałbym, żeby mnie to pierdolnęło o podłogę. Po prostu.