Byliśmy na specjalnym pokazie NBA2K19, piliśmy kawę z kubków NBA i rozmawialiśmy z jednym z twórców gry. Londyn jak zwykle był zajebisty.

Rob Jones mówił o poprawie sztucznej inteligencji w grze. Na kilku poziomach. Bo tak, to zwykle w pewnym momencie bywa najważniejszy element całej układanki w grach sportowych – uczysz się schematu i wykorzystujesz nie błędy najlepszego nawet przeciwnika z dopiskiem CPU, ale dziur w kodzie. 

Podobno w NBA 2K19 ma być inaczej. Dziury będą na pewno, ale popracowano nad tym, aby komputer czytał grę, jak na prawdziwym boisku.

Skąd to wiem? Bo byliśmy na przedpremierowym pokazie NBA 2K19 wraz z Filipem i oprócz ciekawego wystąpienia jednego z głównych projektantów gry, mieliśmy po prostu okazję pograć w pełną wersję NBA 2K19.

The Decision part 3. New job. 😎 @filip.poloska @nba #london #nba @nba2k #nba2k

A post shared by Szczepan Radzki (@szczepanradzki) on

Powiem szczerze, nie obchodzi mnie większość dodatków w grze, chcę dobrze, fajnie i wkręcająco działających trybów rozgrywki. Nie potrzebuję jazdy na hulajnodze po dzielni, nie potrzebuję podmiany koszulek co dwa kroki i nowych butów, kolorowych włosów, ani też amerykańskiej wersji zbijaka. Tak, to wszystko ma być w grze. 

A ja chcę, aby AI myślało i proponowało rozwiązania znane z normalnych boisk. Jak Shaq ma na sobie mikrusa, to ma go jechać do końca, aż przeciwnik czegoś nie wymyśli. Mam mieć sensowne zmiany na zasłonach, nie kiedy ja wydam komendę, ale generalnie w momencie kiedy widać, że tracę pozycję obronną, chcę, aby poinformowano mnie, że zawodnik broniący odpuszcza i wraca do swojego, chcę też aby zasłona w plecy, to nie było idiotyczne stanie dwóch manekinów w defensywie, a zbieganie po linii kiedy mamy podwojenie na 45 stopniach, było naturalne.

I w Prelude tego nie było. Chwilę przed rozmową z Robem Jonesem graliśmy właśnie w publiczną, wstępną wersję gry. Mówiąc o moich uwagach, Rob żartował, że już zapisuje i przekazuje do koderów. Po chwili dodał tylko:

Graliście w Prelude tylko? W pełnej wersji poprawiliśmy te rzeczy, w zasadzie proces poprawek jest nanoszony na bieżąco, bo teraz to już nie możliwości sprzętu, a nasze przykładanie się do detali, powoduje, że gra jest realistyczna i bliska prawdziwej koszykówce. Sprzęt udźwignie praktycznie wszystko, my musimy powiedzieć mu co, jak i kiedy ma robić i dodać odpowiednią liczbę opcji. 

No i faktycznie w pełnej wersji jest dużo lepiej niż w 2K18. Zaciekawiło mnie to AI i moment, w którym Jones o nim opowiadał. Jedną z opcji jest np. to, że kiedy obrońca, będący naszym wirtualnym, ale wcale nie żywym przeciwnikiem, zauważy, że piłkę w koźle ma średni drybler, będzie próbował mocniej naciskać – jeśli jest dobrym obrońcą. 

Zmian jest sporo, bo muszą być. Dla wielu istotnym będzie na pewno archetyp gracza i to, jak można go rozwijać. Wydaje mi się, że ponownie sugestywniej zarysowano różnice pomiędzy danymi typami zawodników. Do tego dochodzi opcja – nazwijmy ją tutaj – TURBO. W grze nazywa się TAKEOVER. Jak napełnimy pasek, to mamy podkręcone własne możliwości. Strzelec lepiej trafia i znajduje pozycje, podający podaje celniej, a jego partnerzy mają większe szanse na zdobycie punktów, drybler łamie częściej kostki, a obrońca wymusza zakończenie kozła lub przechwyt, blok. Zbierający natomiast, widzi gdzie odbije się piłka po niecelnym rzucie. Fajne, ciekawe jak na dłuższą metę będzie sprawdzało się w praktyce.

No i Pan Jones mówi również, że poprawiono MY GM, gdzie będzie można grać tak samo online jak i offline – przyznam szczerze, że nie pamiętam dokładnie tego trybu. Będzie też łatwiej i fajniej grać w My Team, gdzie dobre karty będą trafiały się częściej.

Co oprócz tego? Spotkanie było w siedzibie NBA w Londynie, gdzie najpewniej obsługiwany jest sklep NBAstore.eu. I wiecie co? Mieliśmy z Felipe taki moment, gdzie bardziej interesowały nas żyrandole z piłek Spaldinga, kubki NBA i sale nazwane imionami i nazwiskami wielkich graczy. Wywiad z Robem Jonesem prowadziliśmy w sali Michaela Jordana. Fajnie było.

A wiesz jakie jest nowe NBA? I wiesz dlaczego nas bardziej w pewnym momencie interesowało samo biuro i znajdujący się pod nim sklep dla geeków? Ano bo wiemy, że jeszcze nagramy się w 2K19 i spędzimy przed grą wiele, wiele, wiele godzin. Take2 stworzyło lata temu najlepszy symulator sportu – nie, nie tylko koszykówki – na świecie i do tej pory nikt nie zagroził pozycji serii NBA 2K. Twórcy z roku na rok poprawiają swoją grę, bo nigdy nie jest tak, aby było idealnie, nie będzie perfekcyjnie, ale na pewno programiści i cała ekipa związana z grą kroczy w tym kierunku. Ukłony należą się także całej społeczności NBA2K19, bo to tych grających słucha specjalny zespół w T2 i wprowadza poprawki oraz usprawnienia. 

Pjona Wam wszystkim.