Oto krótka historia stania w wirtualnej kolejce.

Wielu nie dało rady, poległo na polu walki, obeszło się smakiem i nie powróciło do domu. Nie będzie fotek na Instagram, nie będzie lansu. Bitwa została przegrana, bitwa, która nie odbywała się w Polsce, bitwa, którą stoczyli z internetowym systemem, z wielkim bratem z roku 1984 (jak nie czytaliście, to szybko nadrabiamy zaległości).

Ja nie poległem. Byłem jak Arnold Schwarzenegger w Commando. Strzelałem, przebijałem się przez kolejnych wrogów i dotarłem do celu. Mam Jordan Ultimate Gift of Flight.

Choć w sumie nie wiem czemu. Uległem chyba magii świąt i gorączce zakupowej oraz hype związanym z tym, że jedenastki z tej paczki pojawiają się na rynku po raz pierwszy.

Screenshot 2014-12-19 11.14.53

Ale jak do tego doszło?

Planowanie skarbie

Musisz zaplanować swoje działania. Rzeczywistość zmienia się szybko, generalnie nie planuje się na dalej niż miesiąc do przodu i z ogólnymi celami na trochę więcej.

Podczas lania Nets w NBA 2K15, pomyślałem, że może warto sprawdzić sklepy w necie, a nóż widelec ktoś w ostatnim momencie dostał i zaczyna się chwalić, a może zamówię na Nike.com? W USA – wiadomo, będą. Przejdę do naszego sklepu. I tu zaskoczenie – są.

Gdzie ta cholerna godzina premiery!? O wcześniej niż w USA. Ok. Moja godzina rozruchu – 9. Ustawię budzik na siódmą, 8 razy przestawię, o 9 będę gotowy.

To jeszcze jeden mecz w NBA.

Stanie w wirtualnej kolejce

Wstaję. Szlag by to trafił te budziki, muszę wrócić do zegara biologicznego i wstawać bez przeszkadzającego jazgotu. Shit 8:45. A jak zaczęli wcześniej?

Taaa.

U mnie F5 nie odświeża, więc przez 13 minut cisnę cmd + R. Cisnę i cisnę. Jest 9:01. A tu dalej nic. Wpisuję w szukaj. JEST.

A mojego 9 US już nie ma. Jak to, kiedy?! Jedna para była? Dobra, jest 8,5, w które też się mieszczę, a najwyżej sprzedam. Przecież chętni będą (piszcie jak coś;)) Klikam i …

Jest kolejka. Wirtualna. Serio. Screenshot 2014-12-23 09.13.25

Nienawidzę kolejek, nienawidzę tego zasranego tłoku. No ale w wirtualnej mogę postać. Zrobię sobie śniadanie, kawę, prasówkę, a tam w tle niech się dzieje co chce. Mija pięć minut. Mijają kolejne.

Piszę do Michała – nie kupiłem.

Trudno, poczekasz na remastered, tamte będą fajniejsze.

Wiadomo. Nie ma tego złego.

Strony jednak nie zamykam, potem o niej zapominam. Po 34 minutach stania w kolejce, w której drapałem się po jajkach i nikt tego nawet nie widział, przypominam sobie, że gdzieś tam w zakładkach może jeszcze być życie z Nike. O. Kupiłem.

Screenshot 2014-12-23 09.43.30

8,5, bo 8,5 ale kupiłem. Będą u mnie za maksymalnie 3 dni. jordan_ugp_-1