Kolekcjoner Tłuszczu: telewizor to zlo

Powiem Ci jakie jest najgorsze urządzenie jakie posiadasz w swoim domu. Telewizor. Nie ma gorszego badziewia. I wcale nie dlatego, że to jakiś bezużyteczny sprzęt, ale to taki sprzęt, który wywołuje w nas najgorsze z możliwych nawyków i pogłębia niemerytoryczne lenistwo mając uruchomioną tylko jedną usługę.

Ogólnie jestem z tych, którzy jak czegoś nie robią, to mają elektryczne podejście do świata. Przekonuję się natomiast po raz kolejny w moim życiu, że nawet jak chcę porobić nic, to moje dotychczasowe zachowania – po raz kolejny, jak wspomniałem – są beznadziejnie głupie.

No bo powiedz szczerze, co robisz kiedy masz ochotę odpocząć? Część z nas poczyta książkę, inni siądą w fotelu z gazetą, iPadem, etc. Niektórzy pójdą na spacer, pobawią się z dziećmi. Nie mam żadnych badań, chętnie bym je przeprowadził, albo komuś zlecił, ale jestem przekonany, że lwia część społeczeństwa odda się rozrywce zwanej telewizją.

Schemat jest bardzo prosty. Wiesz, tak na chwilę, popatrzę co się dzieje, zobaczę chwilę, tylko do obiadu. Poleżę i odpocznę gapiąc się w jakiś serial. No i tu z pomocą przychodzi telewizor i telewizja. To pierwsze w zasadzie nie jest złe, bo to tylko narzędzie, ale to drugie to dramat. Telewizor w domu mam i będę miał, bo gram na konsoli, oglądam seriale i filmy na Netflixie i HBO, ale tradycyjna telewizja zawiodła mnie po raz nie wiem już który. Tę posiadałem przede wszystkim dlatego, żeby czasami usiąść i odciąć się, właśnie odpocząć. Oglądałem sport, PLK, kiedy było tylko dramatem, a nie dramatem do kwadratu oraz oczywiście Comedy Central. Czasem poskakałem po programach z filmami, serialami.

To działanie wygląda tak, jak przedstawione siedzenia przed telewizorem publiki w najgorszym chyba Batmanie – Batman Forever – gdzie w główną rolę wcielił się Val Kilmer, a Riddlerem był Jim Carey.

Perfekcyjnie widać jak telewizja wysysa nam mózgi. Osobiście nie oglądam wiadomości, programów informacyjnych, gadających głów. Najważniejsze rzeczy ze świata, czerpię z internetu, bo po to to narzędzie jest. Większość seriali, które mnie prawdziwie interesują, oglądam na Netflixie, albo w innym serwisie VOD. Podobnie jest z filmami, na które wybieram się też często do kina.

Telewizja? Zabija mój spokój, jest tym, co mówi w tle. A po co ma mi coś gadać bez większego sensu? Zrobiłem test, bardzo poważny. Wyłączyłem telewizor. Gdy robiłem coś w domu, ta maszyna posiadająca ogłupiającą moc, gdy mamy wykupiony jakiś abonament u któregokolwiek z operatorów, zbierała kurz i siedziała cicho. I jakie to jest wspaniałe – po raz kolejny – kiedy twój czas zaczyna być szanowany przez wewnętrzne ja. Nagle okazuje się, że robisz szybciej, efektywniej, lepiej, a do tego głowa zaczyna inaczej pracować. Jak? Nie odkrywam tu nic szczególnego, bo wiele osób żyje bez telewizora, wiele nie ogląda telewizji. Nagle zaczynasz myśleć, że masz dużo czasu, ale przecież przed tymi durnymi obrazkami siedziałeś czy siedziałaś, zaledwie 30 minut dziennie. Też tak myślałem, że ten chwilowy odpoczynek jest chwilowy. Teraz nagle częściej myślę, aby zrobić dodatkowy trening, poczytać coś wartościowego i tak dalej.

Czasem nawet zastanowić się nad sobą, spokojnie przeanalizować plan dnia, tygodnia, czy projekty, w które jestem zaangażowany.

Zrobiłem drobną analizę, bez oglądania telewizji przez miesiąc, mam trzy przeczytane książki na koncie. I jak pomyślę z czego zrezygnowałem, to w skrócie powiem Ci – z niczego. Bo nawet jeśli korzystasz z telewizji w inny sposób niż ja, oglądasz programy informacyjne, zastanów się, co tam w tym ekranie jest ciekawego. Goście w kółko gadają o tym samym, pieprzą bzdury, tylko się denerwujesz. Sprawdziłem na moich bliskich, niektórzy zrezygnowali z oglądania, ale jeszcze w trakcie mówili – tam nie ma czego oglądać. Bo gdy tylko włączysz filtr na bzdury, okazuje się, że dostarczane jest nam tak dużo gówna, że szkoda na to po prostu życia.

Te 30 minut lepiej spędzić na bieżni na siłowni, albo czytając książkę.

Po raz kolejny wypowiadam umowę o świadczenie usług telewizyjnych. Po raz kolejny twierdzę też, że to nic wielkiego, a ten krótki wpis jest dla tych, którzy szukają rozwiązania tego, co zabiera im czas i zabiera go w sposób mało atrakcyjny. Jeśli szukasz takiej podpowiedzi, to może akurat Ci pomogłem – jeśli tak, to cała przyjemność po mojej stronie.
A tak na marginesie, ten telewizor z telewizją, to tak jak scrollowanie Facebooka czy Instagrama lub niekończące się filmy na YT.

Related Posts

Z pamiętnika sneakerheada: moja porażka Cię uszczęśliwi

Listopad 26, 2017

Listopad 26, 2017 8

Nic tak nie cieszy drugiego człowieka, jak nieszczęście bliźniego. Dlatego ten tekst będzie dla Ciebie niezwykłym przeżyciem, bo spotkało mnie...

Jak to było stać w kolejce po Air Jordan VI Maroon?

Grudzień 5, 2015

Grudzień 5, 2015 3

Nie było kolejki. Nie było hajpu. Przecież to tylko szóstki, co więcej to szóstki, których na nogi nie włożył Kanye...

Kolekcjoner Tłuszczu: a jakbym miał ćwiczyć w domu?

Listopad 24, 2017

Listopad 24, 2017

A co gdybym miał powrócić do starych nawyków i zacząć ponownie ćwiczyć w domu? Obecnie nie jest to dla mnie...

Z pamiętnika sneakerheada: To byłby but z cyklu Game Over

Wrzesień 12, 2017

Wrzesień 12, 2017 2

Nie wiem czy da się dorwać coś powodującego szybsze poruszanie się neuronów w Twoim mózgu. Po prostu nie wiem. Dopisałem...

Kolekcjoner Tłuszczu: liczę na to, że wino nie jest kaloryczne

Luty 17, 2018

Luty 17, 2018

Jeśli wino ma kalorie, to wiem dlaczego przytyłem. Wiem też dlaczego przez półtora dnia byłem trupem. Nienawidzę walentynek. Pewnie dlatego,...

Czy adidas Yeezy Boost 350 V2 to najbardziej przehajpowany but tego roku?

Listopad 16, 2017

Listopad 16, 2017 1

Bo mi się nudzi, bo miałem ochotę i generalnie uważam, że warto porozmawiać, ale nie przywiązuj się – masz prawo,...

Londyn trip – tropem Assassin’s Creed

Kwiecień 7, 2017

Kwiecień 7, 2017

Podróżowaliśmy pieszo. Jak w Assassin’s Creed – tak, tej grze. Nie skakaliśmy po dachach, choć próby wejść w dziwne miejsca...

Kilka słów chwilę przed premierą New Balance 247

Styczeń 13, 2017

Styczeń 13, 2017 2

Nie będę nikogo oszukiwał, że byłem i jestem jakimś wielkim fanem New Balance. Nie jest to podyktowane niczym szczególnym. Są modele...

Krótka historia znużenia – tylko kot mnie pobudza

Luty 7, 2017

Luty 7, 2017

A dupa. Oszukałem w tytule – nie będzie o znużeniu. To znaczy będzie, ale od innej strony ? Nie wiem,...

Z pamiętnika sneakerheada: Macuser i kicksoholik w podróży

Sierpień 13, 2017

Sierpień 13, 2017

Co zabierasz ze sobą w drogę? Szczególnie za granicę? Zadajesz sobie to pytanie chociaż raz w roku? No to ten...

Z pamiętnika sneakerheada: dzień porażek i zwycięstw w Supreme

Kwiecień 14, 2017

Kwiecień 14, 2017

Jak to było stać w dwóch kolejkach jednego dnia? Przeżyłem ten dzień, jednym zwycięstwem i jedną porażką. Czyli umiarkowanie dobrze....

Opowiem Ci w jakim pojebanym kraju żyjemy

Kwiecień 17, 2018

Kwiecień 17, 2018

Nie wiem w jaki sposób mogłes lub mogłaś, przegapić tego buta. Nie wiem, poważnie. Ba, nawet nie przegapić, ale po...

Z pamiętnika sneakerheada: z Rottenbergiem na słuchawkach

Marzec 2, 2017

Marzec 2, 2017 2

Nie musiałem długo czekać na kolejną, po tym jak Małpa zdropował swoją długowyczekiwany krążek – Małpa Mówi. Rottenberg na słuchawkach...

Z pamiętnika sneakerheada: Nie psujcie klasyki

Luty 21, 2017

Luty 21, 2017 5

Nie dotykać klasyki. Ładnie proszę. Naprawdę. Przestańcie w końcu robić te koszmarki. Nie wiem jak bardzo i jak długo będzie...

Z pamiętnika sneakerheada: moja esencja podróży, czyli co wkładam do plecaka

Lipiec 1, 2017

Lipiec 1, 2017

A Ty, co uważasz za najważniejsze elementy kiedy ruszasz w podróż? Nie umiem wysiedzieć na tyłku. Ledwo wróciłem do Polski,...

Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *