… najlepszym butem na planecie. No dobra, nie najlepszym, ale najbardziej cool.

I chyba ciężko z tym dyskutować. Ale tytuł i to co znajduje się w materiale nieco od siebie odbiega. Tak, Yeezy są cool, są na szczycie piramidy hype’u, a może nawet pokonały tę piramidę i są przehajpowane. Tak, są też butem, który mimo coraz większej dostępności i tak ciężko kupić (w porównaniu do początków, teraz jest stosunkowo łatwo, choć Zebry były jak wiemy masakrą). Tak, można je dorwać na aukcjach, u resellerów, na grupach na FB, ale ceny zwykle są kosmiczne.

Cały materiał mówi o tym, że but ten jest tak bardzo gorący, tak bardzo cool, tak mocny, że nawet Pharrell Williams nie jest w stanie wyglądać w nim do końca dobrze. PHARRELL. I tu też nie sposób się nie zgodzić, bo moc Yeezy jest olbrzymia. Tak wielka, że Pharrell wkładając buta do najlepszego fitu wyglądałby lepiej mając na sobie Superstar albo Stan Smith. Nie jest to moja opinia, to opinia ludzi z GQ, chcesz to dyskutuj z nią, jestem ciekawy Twojego zdania.

I prawda też jest taka, że o ile mamy wiele przykładów dobrze dobranych stylówek do Yeezy (najczęściej po prostu kopiowane po Kanye), tak często widzimy też, że but dobrany jest do słabego fitu. Ale i w jednym i drugim przypadku prawda jest taka, że but odrywa wzrok od ubrania, a co więcej zwykle jest tak, że zostajemy zapamiętani jako – ten koleś co miał na nogach Yeezy.

I ok, może faktycznie tak jest, może faktycznie ludzie używają tego buta jako mocnego wyróżnika w tłumie (duh, nie wiem jak, bo osoba spoza środowiska nie wie o co chodzi), może niektórzy używają go jako odciągnięcia od słabej góry. Nie wiem, poważnie. Wiem natomiast jak ja go używam i traktuję.

Najczęściej jestem ciekawy tego, o co  tak wiele hałasu. Sporo wyhajpowanych i przehajpowanych butów (jak i odzieży) nie jest warta zachodu, często są one niewygodne, słabe jakościowo (szczególnie odzież) i po prostu za drogie. Ale nie oszukujmy się, nie będę Cię ściemniał, ja też wpadam w ten kołowrotek szaleństwa i kupuję czasami jak głupi. Tak właśnie kupiłem moje pierwsze Yeezy, byłem ciekawy. Bardzo, bardzo ciekawy. Wiele osób mi bliskich mówiło, że się w nich zakocham. Nie wierzyłem, bo but ten z wyglądu jest po prostu średnio-słaby. 350 w V2 wygląda jak ponton. Pytałem jednak dlaczego się zakocham. Przez wygodę – brzmiała odpowiedź.

No dobra, sprawdźmy to. I teraz mam w szafie trzy pary Yeezy 350V2. Nie mówię tego po to, żeby się pochwalić, bo dla mnie osobiście nie są to buty z cyklu HYPE i nie wychodzę w nich po to, aby koledzy mi zazdrościli. Wychodzę w nich dlatego, że jest mi w nich tak kurwa wygodnie, jak w mało czym innym. Wsuwam stopę do środka jak do kapcia, mam ogromną piankę pod nogą, mam lekkość i wygodę.

Tak, Yeezy to dla mnie biters. Używam tego buta na co dzień i nie boję się, że się ubrudzi, nie boję się, że się zniszczy. Chodzę w nim, bo jest mi w nim po prostu cholernie, cholernie wygodnie. I mało mnie też obchodzi jak patrzą na mnie ludzie na ulicy, bo niektórzy znajomi (nieco dalsi niż ci bliscy) już kilka razy twierdzili, że chodzę w nich, aby się pokazać. Tak, bo zapierdalam ja po czerwonych dywanach i wybiegach dla modelek i modeli. Bo łażę się w nich pokazać na cool miejscówkach w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy w Trójmieście. Serio? Nawet ten Londyn i Yeezy to nie był wybór wynikający z faktu, że chcieliśmy pobłyszczeć przed ziomami w UK. To wybór wynikający właśnie z tego, że miało być wygodnie. Czemu nie Ultra Boost więc? Yeezy mają trochę grubszy splot PrimeKnit, co powoduje, że wieje przez nie nieco mniej i są bardziej odporne na deszcz – serio. Ale tak, mogłem wybrać UB. Zrobię to, jak będzie nieco cieplej.

Artykuł w GQ był podsumowany tym, że ten hajp nie jest wart zachodu. Zgadzam się, ale mam też do dodania jedną rzecz.Yeezy są cool, nie ma co zaprzeczać, ale najfajniejsze w nich jest to, że to kapeć po prostu wygodny.