Uwielbiam tych, którzy wpadają pod topór mody, wydają gruby hajs tylko po to, aby zaistnieć wśród ludzi, których najczęściej widzą tylko z widzenia. W ostatnich dwóch-trzech latach, ten trend stał się kurwa zarazą.

Ludzie biorą chwilówki po to, aby kupić sobie ciuszki, rodzice dzieciaków, które jęczą w domu wydają potężne pieniądze na szmaty, które jakościowo są poniżej określenia szmata. Jakość ubrań jest zatrważająco niska, ich cena, w tak zwanym streetwearze, zatrważająco wysoka. Bo moda uliczna ewoluuje i jak kiedyś była w punkcie A, ktoś forsował jakiś tam trend, tak za chwilę poszło to gdzie indziej i mamy zmodyfikowane A, które przeszło w B i tak w kółko. Ale ten tak zwany streetwear, wyszedł z ulicy i wszedł na salony. Teraz, aby być na topie musisz być ulicznikiem. Albo ulicznicą. Lat temu 8-10, tredem było chodzenie – jak kiedyś wspominałem – w marynarkach, garniturach i różne takie. Trochę osób w tym temacie zostało, ale ma to też swoje uzasadnienie, bo moda klasyczna, ta elegancka, nigdy nie będzie MODĄ. To po prostu dobry, ponadczasowy ubiór – tak jak jeansy i czarny/biały t-shirt.

A tu mamy szeroko pojęty streetwear, nagle każdy jest kurwa ekspertem, każdy swoje ego przypina do nowych postów na Instagramie i dziwnych kreacji, które wyglądają jak wyciągnięte ze śmietnika. Co więcej, wiele tych kreacji, naprawdę wyciągniętych jest ze śmietnika. Zero w tym tożsamości, tak jak ciągłym zmienianiu siebie, aby wyrabiać z modą i być na czasie. Bez sensu. Znajdź siebie, czuj się ze sobą komfortowo, a do tego nie goń za każdą modą, jak ludzie, którzy wczoraj sprzedawali samochody, dziś buty, jutro kaktusy.

Wiesz dlaczego? Bo ci goście, którzy wpierdalają ci w ten pusty łeb to, że to fajne jest, są geniuszami. A ty nie. To oni trzepią na tobie kasę – jak np. Gosha, który był/jest tworem mającym za zadanie wykreować modę na szaliki i inne piłkarskie przyrządy pod Mistrzostwa Świata. To wszystko to biznes – i nie, nie ma w tym nic złego, tylko zdawaj sobie z tego sprawę, tak jasno i wyraźnie. Nie biegnij za całym hajpem, nie popadaj w modę, bo ta przemija. Tacy np. bracia Demna i Guram Gvasalia – kojarzysz na pewno. Stworzyli Vetements, które ugryzło w tyłek gigantów przemysłu luksusowego.

W majowym wydaniu miesięcznika Forbes, o braciach ukazał się krótki, ale bardzo treściwy artykuł. Mowa w nim między innymi o tym, że w Vetements, jak doskonale wiesz, chodzi o zwyczajność. Bulenie kasy, potężnej kasy, za bycie zwyczajnym. Ziom, ubierz się w Reserved jak chcesz być zwyczajny. Ja kumam, bracia stworzyli modę, ciekawe zjawisko socjologiczne i podziwiam za to, jak potrafili to wszystko wykminić i zabrać kawałek tortu, tak, że jego jedzenie zostało zauważone. Guram nie kryje jednak, że Vetements powstało aby zarabiać forsę. Nie ma w tym żadnej większej ideologii. Ż_A_D_N_E_J. Artystyczne bzdury dookoła to tylko otoczka.

Nie ma się co oszukiwać, że panowie zrobili kilka ruchów, którym klaszczę – np. zrezygnowanie z typowego kalendarza sezonowego, czy modelek i wybieranie ich na Instagramie, albo nawet proszenie przechodniów o zakładanie ich ubrań. Demna nazywa Vetements marką cygańską. Wpis nie jest o nich, ale o świadomości, której mam wrażenie brakuje. Ten sam z braci, mówi że sam tak drogich ubrań, jak te jego marki, by nigdy nie kupił. Dlaczego? Bo są za drogie, woli pieniądze wydać na co innego – np. na urlop, albo nie wydając hajsu, usiąść na kanapie.

Na pytanie, co oznacza cały ten koncept odpowiada: NIC.

I teraz, jak dalej nie rozumiesz o czym mówię – dwóch gości śmieje ci się w twarz, bezczelnie mówi, że wywalone ma w to wszystko. W drugiej warstwie jest ukryte przesłanie, że kupujący te drogie szmaty ludzie, są po prostu niezbyt rozgarnięci. Wprost mówi też, że NIE WARTO. A ty ciagle myślisz, że warto, bo on jest taki zajebisty, taki wyluzowany. Demna, który jest obecnie projektantem w marce zwanej Balenciaga, moim zdaniem to samo zrobił z tymi wszystkimi obrzydliwymi butami. A macie, kupujcie, wyskoczcie z kasy, która jest kosmosem i załóżcie to brzydactwo narysowane na szybkości.

Czaisz? To samo jest z Supreme, oni na ludzi plują, a te ludzie mówią, że to nie charki wyciągane głęboko z zatok. Rób w swoim życiu co chcesz, rób jak chcesz, nie jest moje, więc jak zwykle podkreślam, że w swojej przestrzeni internetowej, wypowiadam swoje zdanie i jak się z nim nie zgadzasz, to spoko. Ja z tym problemu nie mam. Żebyśmy mieli też jasność, podziwiam tych dwóch gości od Vetements, to wykształceni, niezwykle inteligentni ludzie, którzy wiedzieli jak swoje talenty przekuć w świetnie prosperujący biznes, na który środowisko się nabrało.

P.S. Wiesz czemu nie ma #JKDN? Bo się zmęczyłem. Kiedyś to wyjaśnię, ale zdjęcia pod # wrzucamy dalej, skombinuję z tego kiedyś fajną akcję. Obiecuję.