Czas na część drugą testu nowych butów Adidasa – D Rose 3, czyli wrażenia z gry, bo miałem już okazję sprawdzić buty w „praniu”. Jak wyliczył miCoach, spędziłem w nich już około 10 godzin grając, więc mogę dać znać, co i jak – pierwsze wrażenia, tym razem z gry.

Na początek podeszwa. Na czystym parkiecie zapewnia dobrą przyczepność, buty się nie ślizgają, ale też nie „kleją się” do podłoża jak np. CP3.V. Zarzutów do przyczepności jednak mieć nie można. Dobra wiadomość dla grających na zewnątrz, choć wiem, że teraz już po sezonie: Guma na podeszwie wydaje się być dość trwała, więc do grania na asfalcie się nadają.

Druga rzecz. To but raczej dla niskich zawodników – rozgrywających, rzucających. Jest dość twardy, nie ma setek wymyślnych systemów amortyzujących, więc „cięższych” graczy mogą boleć nogi.

A jak kostki trzyma? Trzyma w porządku. Początkowo wydaje się, że miękkie materiały stabilizacji zapewnić nie mogą, ale jest naprawdę dobrze. But „opatula” nogę, trzyma ją w ryzach, kostka obawiać się nie musi. Zdarzyło mi się nastąpić na nogę innego zawodnika w trakcie gry i but utrzymał kostkę na miejscu, nie pozwolił na nienaturalny ruch. Trzeba jednak pamiętać o zasznurowaniu do samego końca (o jedną dziurkę wyżej niż na górnym zdjęciu)

Stopa ma nieco swobody. But jest nieznacznie szerszy od poprzednika, czyli Rose 2.5 czy np. modelu Crazy Light, dzięki czemu łatwiej będzie dobrać rozmiar. Ja mam dość szeroką stopę i w 2.5 było mi na środkowym odcinku buta nieco przyciasno, tu jest wszystko ok. Pięta też jest chroniona, co w poprzednich modelach było problemem.

W pierwszej części testu miałem wątpliwości co do wkładki, która dojść swobodnie przemieszczała się po bucie. Po kilku „grach” wkładka się ułożyła do stopy i zaczęła się trzymać podłoża. Nie jest jednak rewelacyjnie, bo przy gwałtownych zmianach kierunków mały palec (palec piąty, Digiti pedis V – łac.) ocierał się o zewnętrzną ściankę buta. Efekt? Niewielkie obtarcie palca. Nie wynikało to ze złego zasznurowania buta, bo kostka trzymała się jak należy, rozmiar buta też jest ok. Może tak jest na początku – 10 godzin gry i około 40 km przebiegniętych to na razie dość mała próba.

Wentylacja. Bardzo ważna kwestia, zwłaszcza w butach, które nie są zrobione z tworzyw naturalnych. Rose 3 to imitacja skóry (wersja Away) lub nubuku (Home), ale dzięki nacięciom oraz dość cienkim materiałom, w środku jest przewiewnie. Dla osób, które miewają problem z nadmierną potliwością stóp, ten but będzie w porządku. Przy okazji, wersję Away bardzo łatwo utrzymać w czystości.

W butach można umieścić czujnik miCoach. Po co? miCoach „mierzy” parametry nasze treningu/gry – możemy sprawdzić, ile przebiegliśmy, ile wykonaliśmy sprintów, jaka była nasza maksymalna prędkość, ile razy biegaliśmy do kontrataków. Liczy też kalorie. Czy miCoach ma wpływ na grę? Żadnego. Ale to fajny gadżet 😉