Jan Tomaszewski oskarża o populizm

Jeszcze wczoraj chciałem bronić nieco Jana Tomaszewskiego. Wszyscy doskonale wiemy, że nasz były wybitny bramkarz ma niewyparzony język, plecie trzy po trzy i w tym swoim przecudownym, agresywnym i emocjonalnym słowotoku, częściej niż rzadziej, obrazi to swojego przyjaciela, to trenera (kimkolwiek by nie był) kadry, jednego, drugiego zawodnika i jeszcze niechcąco, z rozpędu zaczepi o swoją rodzinę.

Niemniej jednak, tak samo jak każdy z nas, tak samo Jan Tomaszewski ma prawo do swojego własnego zdania i ma prawo to zdanie wyrażać. Możemy się z nim nie zgadzać, możemy uważać nawet, że opinia jest nieprawdziwa czy zwyczajnie głupia. Bo też mamy do tego prawo.

Były bramkarz reprezentacji Polski głośno mówi o tym, że kibicuje kadrze Niemiec. I super, ma prawo. Tak samo ma prawo nie nazywać reprezentacji narodowej, reprezentacją narodową, tylko drużyną Smudy. Ma, bo dlaczego miałby nie mieć? Niech sobie kibicuje komu chce, mi osobiście to nie przeszkadza. Przeszkadza mi natomiast druga kwestia, to Panie Janie, jest kadra Polski, czy Pan tego chce czy nie. Czy będzie Pan tańczył taniec brazylijskich gejów, śpiewał serenady, pisał pisma do Ministerstwa Magii i Czarów, to nie zmieni faktów, że jest to reprezentacja Polski.

Ale przecież u Was w partii, nikt nie będzie nikomu wpierał, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Prawda?

I w gruncie rzeczy, chciałem dodać swoje trzy słowa obrony do ataków, które spadły na naszego byłego reprezentanta, za to że otwarcie mówi o kibicowaniu Niemcom. Tylko, że jak grom z jasnego nieba, spadły na mnie jednak ostatnie wypowiedzi posła PiS. Trzeba być skończonym ignorantem i niezwykle łakomym szumu medialnego człowiekiem, żeby mówić, że ktoś nie ma prawa wypowiadać się na temat piłki nożnej, siatkówki, koszykówki, zdrowia, rodziny, polityki – i mógłbym tak wymieniać do momentu, aż padą mi baterie w klawiaturze. A to ze względu na cholernie długą żywotność obecnego kompletu, trwało by jakieś osiem miesięcy.

Jan Tomaszewski twierdzi:

Słyszę jedynie polityków, celebrytów, panie prowadzące programy informacyjne, jak to się świetnie znają na piłce. Wszyscy chcą zabłysnąć. Wszyscy tacy mądrzy. Powiem wprost – dla mnie to jest żenada. To jest populizm. Nie mogę patrzeć na tych wszystkich polityków-patriotów-idiotów, którzy teraz przy okazji Euro zaczynają mądrzyć się na futbolowe tematy. Teraz futbolowym ekspertem może być nawet niejaki Materna. Jemu się wszystko podoba, on wszędzie widzi plusy. Dlaczego? Bo ma z tego korzyści. Poklepie Grzesia Latę po plecach i zawsze jakiś spektakl z okazji otwarcia stadionu dostanie. Swego czasu siedział ze mną w studio, był też Antoni Piechniczek i w pewnym momencie zapytałem „Przepraszam, na jakiej podstawie pan to robi?”. No, ale to komediant, satyryk. Widocznie lubi jak się ludzie z niego śmieją.

Już raz na łamach bloga to zrobiłem i ponownie zacytuję moją bardzo bliską koleżankę – OJCNP (wiecie, że ze względu na wulgaryzmy, musicie ten skrót rozszyfrować sami). Myślę, że Pan Jan, może spokojnie starać się nie tylko o fotel posła (który już ma), ale i naczelnego satyryka kraju. Wspomniany przez Pana Jana, Krzysztof Materna, może zacząć kupować pieluszki i obgryzać paznokcie. Ba, co więcej myślę, że gdyby żył George Carlin, zakończyłby karierę, a inni stand-uperzy, po prostu schowaliby mikrofony i spalili notatki.

Pan Jan Tomaszewski mówi o populiźmie, Pan Jan Tomaszewski mówi o korzyściach i opluwa tych, którzy zachowują się w sposób, jaki jemu nie odpowiada. Szanuję naszego byłego bramkarza, szanuję jego zdanie i nawet zdarza mi się powtarzać, że w niektórych sprawach ma rację, ale agresywny styl wypowiedzi, gęsta atmosfera którą wprowadza czy też spora ilość haseł – tak, tak – POPULISTYCZNYCH, powodują, że te sensowne wypowiedzi tracą jakąkolwiek siłę i zanikają w steku krzyków oraz bzdur, które rzucane są na potrzeby chwili.

Do łeż rozbawiła mnie też poniższa wypowiedź, znaleziona na łamach portalu Tomasza Lisa. Autor oczywiście ten sam, o którym mowa od początku notki.

Każdy niech słucha, kogo chce. Ja artysty komediowego wypowiadającego się na temat piłki słuchać nie zamierzam! Tak jak tych wszystkich polityków, którzy krzyczą teraz „tak, tak, żyjemy Euro, ściskamy kciuki za Polskę”, a jak pytam ich o ośmiu zawodników podstawowego składu, to siedzą cicho. Ręce opadają. Dla nich, dla wszystkich celebrytów-przebierańców i Materny – też, mam jeden apel: stonujcie trochę, bo na piłce to się GÓWNO znacie.

Moje pytanie brzmi – czy to odnosi się tylko do sportu, czy możemy też stosować np. w polityce?

Szkoda, że kilku wybitnych sportowców, moje pokolenie zapamięta jako krzykaczy i (przepraszam) błaznów.

O autorze Zobacz wszystkie wpisy

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *