Kocham to środowisko. Żaden szanujący się buciarz z Polski nie podejmie tematu Eobuwia, bo wstyd rozmawiać w ogóle o takiej półce, prawda?

Tak, musiałem być nieco złośliwy.

Czekałem bardzo długo, choć tekst o tym sklepie, który zobaczyłem we wrocławskiej Magnolii był w mojej głowie napisany kilka minut po tym, jak szczęka opadła mi do samej podłogi.

Przede wszystkim wielkie gratulacje dla Dariusza Miłka, CCC i Eobuwie, a także dla ekipy agencji NaNovo, która zrealizowała ten projekt. Ten sklep jest po prostu przełomowy – a nawet jeśli nie, to zrobił tak duże zamieszanie w branży obuwniczej, ale ogólnie także handlowej i technologicznej, że nie sposób o nim nie opowiedzieć.

Magazyn w fizycznym sklepie Eobuwie jest olbrzymi, ma 1700 metrów kwadratowych, a cały proces jest widoczny dla klienta. Widać jak dużo półek i pudełek znajduje się w środku – a jest ich wiele. Eobuwie nie zasłania magazynu.

Chcemy pokazać tę przestrzeń magazynu, sorter, taśmę transportową. Zastosowaliśmy tam nowoczesne rozwiązania z dziedziny automatyki magazynowej. Klient na własne oczy widzi, jak wygląda cały proces od zaplecza, jak działa system – mówił kilka dni temu dla portalu Money.pl Marcin Grzymowski, prezes Eobuwie.pl.

A jak zamawiamy i prosimy o produkt?

Eobuwie dostarcza rozwiązania zaprojektowanego przez firmę NaNovo, w sklepie nie ma fizycznych półek, na których oglądamy buty. Cały asortyment jest przeglądany na tabletach – w sumie jest ich 50 – na stronie internetowej sklepu. System działa sprawnie, szybko i łatwo się w nim odnaleźć. Gdy wybierzemy swoje buty, pudełko otrzymamy w trzy minuty – takie jest założenie. Jeśli but dostaniemy później, otrzymujemy 10% rabatu.

Ogólnie nie spodziewaj się w środku limitowanych edycji, czegoś unikatowego jeśli chodzi o sam produkt. Tego w sklepie nie znajdziesz, ale ten sklep nie jest dla pasjonatów, którzy wydają na obuwie kupę kasy, to sklep dla normalnych ludzi, którzy szukają po prostu butów. To ponadto sklep, który oferuje (jak wspomniałem) zupełnie inne doświadczenia.

Offline i online przenikają się w Eobuwie

Doświadczenie jest tutaj kluczowe. Nie jest tajemnicą, że połączenie działań offline i online to cel wielu firm. I nie chodzi tu o aspekt komunikacyjny, w którym sprzedawca poinformuje nas, że jeśli produktu nie ma w sklepie, możemy wejść na www.XXX.com nie wchodzicie przypadkiem, XXX to tylko ciąg znaków reprezentujący przypadkową, przykładową stronę. 😉

Wchodząc do salonu czujesz się wyjątkowo. Świetnie zaprojektowane wnętrze i pewnego rodzaju intymność, to coś, co daje nam poczucie przeżywania specjalnej chwili. Obecny trend na rynku to raczej jasne przestrzenie, ładnie wyeksponowane wystawy i produkt, co często jest narzucane przez producenta. Wszystko musi być widoczne. W Eobuwie nie ma nic, oprócz kanap, wspomnianych tabletów, dużej ilości miejsca i poczucia, że mam czas, że nikt mnie nie popędza, poczucia, jakbym przyszedł wydać nie 300 złotych na NB574, a 30 tysięcy na coś ekskluzywnego. Połączenie działań offline i online, dodanie do tego sfery intymności (może i pozornej, ale da się to w sklepie odczuć), dobrze zaprojektowanego, przestronnego wnętrza, powoduje, że przebywanie w środku należy do bardzo przyjemnych chwil. A przy obecnych problemach branży detalicznej i oczekiwaniach klientów – zakupy mają być fajnym doświadczeniem – to strzał w dziesiątkę.

Dalej boimy się zakupów online

Zdziwiłem się trochę informacją, którą przeczytałem, ale … Żyję w nieco innym społeczeństwie, my nie mamy obaw przed kupnem butów online, bo robimy to częściej niż fizyczne zakupy. Grzegorz Ułan pisze, że nie kupował nigdy butów online, bo nie ma tego samego rozmiaru, zawsze musi się z tym w jakiś tam sposób zmierzyć, a nie chce mu się produkować z odsyłaniem towaru. I dla osób niezdecydowanych, nie posiadających ulubionego sklepu, nie będących do nikogo przywiązanych, Eobuwie znalazło kompromis. Do zagospodarowania jest ponad 80% osób, bo biznes obuwniczy w e-commerce to tylko 12% rynku. Tak Eobuwie dotrze do konsumenta, który niechętnie kupuje online, do konsumenta, który chce buta przymierzyć przed zakupem.

Do tego, na terenie Zielonej Góry jest bardzo krótki czas doręczenie zamówienia, chyba coś około dwóch godzin. We Wrocławiu doba.  Rewelacja – mogę zamówić do pracy, a potem, gdy coś mi nie pasuje, podskoczyć oddać po drodze do domu.

Nie sądzę, że kiedykolwiek zrobię zakupy w Eobuwie (choć kto to wie), ale sam przypadek jest dla mnie bardzo ciekawy i pokazujący, jak powinien wyglądać sklep nie tyle przyszłości, ale teraźniejszości. Jak powinien wyglądać koncept odpowiadający na potrzeby konsumenta, a nie na potrzeby producenta, któremu jedynie wydaje się, że wie czego potrzebuje klient.