Aleks Eror na Highsnobiety twierdzi, że chodzenie w podrobionych butach to nic złego.

Wstrząsnęło mną, gdy po raz kolejny widzę tekst tak mocno chcący być na luzie i poza mainstreamem, że staje się tragedią w trzech aktach. Przede wszystkim nie podoba mi się próba upchnięcia w tym tekście opisywanie tony sytuacji o podrabianych produktach, tłumaczenie ludziom, że przecież w całej tej zabawie nie ma nic złego, jak ktoś kupi nieoryginalne Yeezy, czy Jordany, to tylko próba tworzenia podziałów klasowych.

Ludzie. One istniały zawsze i zawsze będą istniały. Świat nie jest i nie będzie równy. Do tego, Aleks stara się w jakiś dziwaczny sposób uzasadnić, że przecież materiały do butów, jego własne okulary, które są podróbką, są pewnie robione w tych samych fabrykach w Chinach. Odwołuje się do generalnie niskiej jakości oryginalnego produktu i tego, że nie warto przepłacać. I o ile zgadzam się, że globalne korporacje robią nas często w bambuko, oferując średniej jakości towar, tak cała reszta to dla mnie stek bzdur.

Sorry stary, wiem, że tego nie przeczytasz, ale naprawdę te argumenty pojawiają się na portalu, który żyje z tych oryginalnych marek? Naprawdę zgadzam się z Tobą w kwestii tego, że mamy prawo się czepiać. Ale obrona podróbek, bo są one podobnej jakości? I obrona podróbek, bo Twoje okulary są prawie identyczne? No tak, podróbki bardzo często są bliźniaczo podobne do oryginałów – do tego stopnia, że wielcy eksperci, nie mając drugiej pary do porównania, nie są w stanie określić czy mówimy o fejku, czy nie.

W ogóle mam wrażenie, że ten tekst powstał, aby pokazać jak to Highsnobiety jest niezależne, generalnie ma wbite w kulturę, wbite w mainstream i generalnie w to co się dzieje – tak, to my hipsterzy sneakergry. Fuck off, bo w pewnym momencie poruszana też jest kwestia tego – po wszystkich tych argumentach o złej jakości, cenie, śledztwach New York Times, etc – że autor nie kupi więcej oryginalnych butów. No to nie. I co z tego? Nic. Kompletnie kurwa NIC.

No one cares. Serio Ci mówię ziom. Myślisz, że ktoś przejmie się jak nie kupisz już butów w swoim życiu? Albo jak ja nie będę prowadził tego bloga? Pierwsze trzy dni, potem ludzie znajdą nowe miejsce. Trust me – I’m Too Old For This Shit.

Aleks, na końcu swojego przydługiego wywodu, o tym i o tamtym, powtarzając w kółko to samo, dochodzisz w końcu do miejsca, którego szukałem przemierzając przez tego Władcę Pierścieni. Mówisz w końcu o tym, że ktoś poruszy moralny argument, że kupno podróbek to tak jakby kradzież. Jak do cholery tak jakby? To jest kradzież. Takie mamy prawo i nie jest ono kurwa najgłupsze wcale. Tak, to jest pogwałcenie prawa intelektualnego, a mówienie, że nie czujesz sympatii do marek globalnych, bo i tak zarabiają dużo … nie, to nie jest Robin Hood. Ale starasz się bronić tym, że te firmy wykorzystują ludzi – ohhh. Słabe. Wiesz dlaczego? Bo mówisz – kradnijcie, a jak ktoś się do was doczepi, to powiedzcie a wy wykorzystujecie ludzi! Fuck you Aleks, to jest po prostu kradzież. Tak jak ściąganie z internetu filmów, seriali, gier, programów. Jak kradzież w sklepie.

Nie wiem czego Ciebie nauczyło życie, nie będę oceniał, ale mnie nauczyło tego, że jak robisz coś złego, to dobrze zdawać sobie z tego sprawę, konsekwencje to ważny element tego życia, a to jak potrafisz je znosić, pokazują, jakim jesteś facetem, człowiekiem.

Zgadzam się natomiast z tym – ponownie – że marki wykorzystują w pewien specyficzny sposób, świat zastany i sprytnymi ruchami uruchamiają w naszych głowach zapadki, które zachęcają nas do zakupów. Mnie, Ciebie i tysiąc innych osób.

Szkoda, że nie mówisz o jednym gdy na początku wywodu wspominasz o tym, że śmianie się z podróbek jest słabe, bo może w zasadzie kogoś nie stać, bo jest z niższej klasy społecznej. Wiesz, po pierwsze ta osoba, która może kupiła te fejkowe Yeezy, kompletnie o tym nie wie, bo kupiła je gdzieś tam na bazarze w Barcelonie. Serio, widziałem takich ludzi, jestem przekonany, że nie zdają sobie sprawy z tego, że to jakiś tam wielki projekt, jakiegoś typa, który uważa się za Jezusa. Serio ziom, przeciętni ludzie, nie mają wiedzy na temat AM90. Trust me. I’m old.

Ale generalnie masz rację – nie ma się co na fejki denerwować. Nie masz racji jednak w tym, że trzeba to akceptować.