Kolejne? – napisał do mnie Daniel na Instagramie, kiedy kilka tygodni temu wrzuciłem zdjęcie nowozakupionych AirPods.

Pytanie padło nie bez przyczyny, bo tekst o słuchawkach, których używam i które uznaję za całkiem przyzwoite, albo i lepsze niż przyzwoite, powstał jakiś czas temu. Co więcej, ostatnio gdzieś na dnie szafy wygrzebałem kupione za grosze Beats – nie wmówisz mi, audiofilu, że za te pieniądze znajdziesz coś lepszego, bo pchełki kosztowały mnie 170 PLN.

Ale ten tekst ma być o AirPods. I przechodzimy do sedna, bo już wyjaśniam Ci, że jeśli posiadasz iPhone i funkcjonujesz choćby trochę w sposób, w jaki funkcjonuję ja, zakochasz się w tym sprzęcie bezgranicznie.

Nad bezprzewodowymi i bardzo drogimi słuchawkami od Apple zastanawiałem się od momentu kiedy tylko pojawiły się na rynku. Ale znajdowałem w sobie zawsze jakiś argument przeciw. A to, bo kupiłem przecież PowerBeats3 (bo kupiłem szczególnie ze względu na bieganie i siłownię), a to bo są drogie (bo są), a bo można znaleźć lepiej grający sprzęt za te pieniądze (można), a to bo można je łatwo zgubić (niby tak), a to bo rozładowują baterię szybciej niż sznurek, no i na końcu, bo wyglądają głupio w uchu (bo wyglądają, choć ludziom się już widok niedorobionych słuchawek bez kabla chyba opatrzył).

Nie ma to jednak znaczenia, po pierwszym kontakcie z AirPods wszystkie wyobrażenia o wadach tego sprzętu, znikają. I mówię Ci to całkowicie poważnie. Nagle przestaje mieć znaczenie cena 799 PLN, nagle okazuje się, że kasa, którą wydajesz, nie jest wcale tak duża, nagle okazuje się, że … ale może po kolei, co?

Podłączenie tego małego cuda techniki do telefonu czy iPada nie może być prostsze. Wystarczy uruchomić Bluetooth i wyjąć słuchawki z pudełka. iPhone pyta – podłączyć? Gotowe. Poważnie. Wkładasz do pudełka, rozłączone. Wyciągasz, połączone. Petarda jakich mało. Czasem coś tam przymuli, kiedy mamy obok siebie dwa sprzęty, do których słuchawki chcą się podłączyć, ale to naprawdę detal.

PowerBeats3 mają podobnie, ale jednak działa to dużo bardziej topornie i opornie.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, jak używam słuchawek. Uwaga, dużo jężdżę, o czym możesz przekonać się obserwując mój Instagram, czytając teksty z różnego rodzaju wyjazdów. Ale to i tak nie wszystko, bo często nie zamieszczam nigdzie publicznie informacji o wyjazdach zawodowych. Ten tekst piszę z pociągu. Chciałem napisać go w ubiegłym tygodniu, ale … siedziałem w pociągu, albo samochodzie na zachód Polski, czy też na S8 za kierownicą. Dużo też chodzę, ze względu na to, że dużo jeżdżę, no i wymęczam baterię telefonu rozmowami. Nie lubię natomiast rozmawiać ze słuchawką przy uchu, wolę mieć wolne ręce, bo albo prowadzę, albo w tym czasie robię coś w domu lub po prostu idę i gadam. Zdarza się też coraz częściej, że słucham wiadomości i podcastów z telefonu. Ze słuchawkami w uszach sprzątając, gotując, etc.

Jeśli masz podobnie, nawet w mniejszym natężeniu, to już w tym momencie możesz mieć przekonanie, że AirPods są dla Ciebie. Bez dwóch zdań. Słuchawki nie czuć w uchu, są przyjemne, wygodne, grają nieźle jak na tak malutkie pchełki i do tego bezprzewodowe. Nie tracą zasięgu, nie gubią się z innymi urządzeniami – mój jedyny problem to namiętna kłótnia z zestawem głośnomówiącym w samochodzie. Zwalam to jednak na auto, bo wyraźnie po przełączeniu ręcznym z samochodu na AirPods, to samochód wcina się między wódkę, a zakąskę.

Bateria

I do tego wszystkiego trzymają naprawdę bardzo dobrze na baterii. To małe urządzonko pozwala mi bez problemu przetrwać … wiesz, że nawet nie wiem ile dokładnie, bo nigdy nie sprawiły mi problemu? Przy standardowym używaniu myślę, że 3-4 dni spokojnie (oczywiście doładowując w pudełku i nie podłączając do prądu). Siedząc w uszach od rana do wieczora w pociągu, na przemian z filmem, muzyką i na rozmowach, nie odczułem, żeby któraś ze słuchawek miała za mało soku. A jeśli ma, to co? Jak rozmawiasz, to (nie odkrywam nic szczególnego, bo w wielu miejscach zostało to już napisane) chowasz jedną do pudełka, a przez drugą rozmawiasz, bo obie mają wbudowany mikrofon i działają niezależnie od siebie. Poza tym wyciągając pchełkę z ucha, pauzuje nam się muzyka czy film. Genialne.

Możliwość zgubienia

Mój ziomeczek zgubił, ale przez własną głupotę i w sumie wie jak to się stało, umie nawet wyjaśnić, ale wie, że to karkołomne. Powiem szczerze, że tego właśnie bałem się najbardziej. Zgub sprzęt za 800 PLN – w takiej sytuacji lekkie zdenerwowanie może nadejść niespodziewanie i być dość burzliwe. Ale nie ma to miejsca, jak stosujesz się do prostej zasady. Zawsze trzymasz słuchawki w pudełku. Ja nawet gdy jestem w domu, nie zostawiam ich samodzielnie. Jak ktoś zadzwoni, to przełączenie na AirPods jest kwestią sekund.

Jakość dzwięku

Tak, bez dwóch zdań mogłaby być lepsza. I bez mrugnięcia okiem jestem w stanie powiedzieć, że za 800 PLN można znaleźć sporo słuchawek lepszych, jeśli chodzi o jakość dźwięku od AirPods. Tylko rozmawiamy wtedy raczej o sprzęcie na sznurku. Z całą pewnością żadna z tych słuchawek nie ma udogodnień, które gwarantują mi AirPods. Ba, nie sądzę, że jest blisko. I wiedz jedno, dźwięk z tych słuchawek wcale nie jest jakiś zły, bo jest bardzo, ale to bardzo przyzwoity.

Nie wiem ile miesięcy w sumie chodziłem za AirPods i zastanawiałem się, czy je kupić. Bolało mnie to 799 na rachunku, ale po raz pierwszy w życiu, gdy wydałem pieniążka, dzięki temu co słuchawki mi zaoferowały, zapomniałem, że były drogie, co więcej uznałem to za cenę w miarę uczciwą (nie, nie racjonalizuję, bo to dalej kupa forsy za słuchawki).