Byliśmy na otwarciu SBD Warszawa. Było szybko, tekst więc będzie krótki i oddający zmęczenie słońcem i ostatnimi 48 godzinami w podróży, biegu a także na czillu z chłopakami.

O temacie pisał już Zulu Kuki na Exxist.pl i stąd też pochodzą trzy foty, które bezczelnie sobie pożyczyłem.

Były przekąski roznoszone na srebrnych tacach, był też szampan, piwo, wino, lodu też trochę znaleźliśmy, bo temperatura w stolicy powodowała, że wszyscy czuliśmy się jak w ciepłych krajach na wakacjach. Może poza Maholem, który nerwowo co chwilę puszczał dym z twarzy.

Butów też było sporo, dużo różnych na półkach, w tym kilka customów od Obuwników w sklepie, wykonanych zgodnie z projektami naszego znajomego Rafala Oll,  ale także różne inne na nogach, stopach ludzików, którzy przez Sneakers By Distance Warszawa przewinęło się w ciągu kilkunastu sobotnich godzin. Różne były to trzewiki, od tych z pajacykiem, przez te zimowe rolki, czyli łyżwy i różne inne na styropianach. Chłopcy sprzedawali także Bredy, kilka par dlatego pod sklepem stała kolejka, jakby za szynką szwardzwaldzką, albo dropem papieru toaletowego w 1984.

W momencie otwarcia SBD Warszawa, działa się także premiera Vans x WTAPS w Veteranie, gdzie zebrało się w sumie koło 40 osób.

Wieczorem jak wspomniałem przekąski, fotografowie, gwiazdy estrady i plotka, pudelka – Pani Ekscelencja była. Myśmy się nie wychylali, bo ubraliśmy się w spodenki krótkie i te, no teszirty i bez skarpet przyszliśmy. Głupio było, bo niektórzy w koszulach, sklep oglądali, a myśmy wyglądali jak hobosy, a ja to już szczególnie, bo siedziałem na Marszałkowskiej na murku i łomżingowałem z Rychem i Olą i Kukim.

Butów mieliśmy dość, a na bal w Balu to my nie zasłużyliśmy, więc wybraliśmy się nad Wisłę. Na początku trochę ciemno było, ale potem … no kurczaki! Normalnie Miami!  Co możecie zobaczyć jeszcze na moim InstaSnapie (patentuję nazwę) i generalnie fajnie było. Piwo, kiełbaski były i zapieksy. No czad.

Fajnie było, fajnie. Sklep jest usytuowany przy ul. Marszałkowskiej 72.