Po pierwsze, Puma przygotowała rewelacyjne – w tym momencie moim zdaniem najlepsze – pudełka. Puma pakuje swoje buty w kartoniki wykonane z materiałów z recyklingu. A dodatkowo, aby oszczędzić, to zamiast wieczka (wiecie, zamknięcie w naszym pradawnym języku), mamy specjalną torebkę, którą możemy używać jako … torebki. Takiej np. na zakupy, albo na siłownię, czy coś.

Puma-Suede-03

Ja swoją oddałem. Robi furorę w damskiej szatni. Wszystkie piękne panie zazdroszczą. To po prostu Clever Little Bag 🙂

[Tweet „Najlepsze opakowanie na buty ever!”]

Puma-Suede-05

Puma-Suede-07

Puma-Suede-04

Puma-Suede-01

Genialna, rewelacyjna, po prostu świetna sprawa w świecie rządzonym przez postawy proekologiczne i programy CSR, takie działanie są na wagę złota.

Co ponadto? Puma Suede, kicks maksymalnie klasyczny, są u mnie od dobrych sześciu tygodni. I … prawdę mówiąc nie spodziewałem się, że będzie to tak wyjątkowy but.

Powiedzmy sobie szczerze, ten klasyk, to żaden but kolekcjonerski, nie ma w sobie aż takiego ładunku emocjonalnego jak niektóre Jordany (pewien ma, ale nie aż tak silny), ale ma kilka ciekawych moim zdaniem cech, na które warto zwrócić uwagę. Bo, uprzedzając fakty, Puma Suede to but, na który powinniście zwrócić uwagę.

Puma-Suede-01

Puma podobno miała pozamiatać rynek kicksów retro i przejąć nad nim władzę. Nie widzę tego, nie są blisko, a nawet do tego, żeby być daleko, brakuje im kilkuset lat świetlnych. Suede to model, który chciałby, albo już nawet gryzie niektóre sfery.

Puma-Suede-06

Puma-Suede-02

Przede wszystkim, jak na bardzo, bardzo dobrze wyglądającą trampkową klasykę, kicks niezwykle tani i łatwo dostępny. Sześćdziesiąt dolarów (u nas w granicach 250-280 zł) to cena bardzo przystępna. Kolorystyki? Żółte, niebieskie, szare, miętowe (modne w tym sezonie), czarne, niebieskie z czerwonym logo, czerwone, żółte. Dla każdego coś dobrego.

I nie piszę tego na wyrost. Spotkałem ostatnio kumpla, w Puma Suede. Mówię – dobry kicks! Standardowo myślał, że ironizuję. Odpowiedział – ej są bardzo dobre.

Daa, przecież mówię! I naprawdę wiem co mówię. Puma Suede są cholernie wygodne. Cholernie. Nie obcierają achillesa (ani nic innego), całkiem przyjemnie chodzi się w nich także bez skarpetek, podeszwa wcale nie jest taka twarda na jaką wygląda. Kilka dni później rozmawiałem ze znajomymi posiadającymi sklepy z kicksami. Żona jednego z nich śmiga w Puma Suede. Bardzo chwali tego buta. Kilka innych osób, które udało mi się namierzyć, również wypowiada się o Suede bardzo pozytywnie i zwykle z bardzo, bardzo miłym zaskoczeniem.

Big #chill #relax #wroclaw #saturday at toya #golf cc. #poland #sun

A post shared by Szczepan Radzki (@szczepanradzki) on

I wiecie co, buty wyglądają do tego całkiem nieźle. Nawet na mojej nodze i grubej umięśnionej łydce prezentują się spoko. Klasyczny wygląd, może nie do końca w trendzie dla tych, którzy jarają się obecnie Asicsami, NB, Roshe Run, ZX Flux czy J’s, albo chociaż Flyknitami lub AM, ale jest godny uwagi. Pasuje do jeansów, krótkich spodenek, plaży, wyjścia na browara. Uniwersalny i klasyczny. Bo bardziej klasycznej klasyki i prostoty kicksowej nie znajdziecie. Nie wszystkim może to odpowiadać, bo Puma Suede nie do końca rzucają się w oczy, nie są lansiarskie, nie wyjdą w nich na świat raperzy czy laski pokazujące swoje umięśnione brzuszki, na Instagramie nie zbierają ogromnej liczby serduszek, ale … do mnie i tak i tak mówią.

Zobacz też: Puma Suede nie poddały się sosowi teryiaki