Jeśli tak, to nie będą nawiązywały do Kanye Westa – co oczywiste, skoro artysta i największy influencer na świecie, związany jest z konkurencyjnym adidasem.

Plotka o tym, że but pojawi się po raz kolejny w sprzedaży krąży po rynku od jakiegoś czasu. Nigdy jednak nie była brana jakoś bardzo na poważnie. Ostatnie dni nasiliły jednak te doniesienia i w końcu wpada – but powróci.

Żeby była jasność, jeśli nie wiesz, jak cenne było to obuwie – w sklepie Nike wyprzedało się w kilka sekund. Pewnie w ruch poszedł bot, ale nie zmienia to fakty, że nawet gdyby nie technologiczne wspomaganie, Yeezy 2 Red October spadłyby z półek w mgnieniu oka.

Z jednym i drugim butem (Air Yeezy 1 i Air Yeezy 2) i ich popularnością związane było kilka czynników. Zajmowane przez Westa miejsce w szeregu raperów – jeśli ktoś mówi, że nie był jedynką, może i ma rację, ale nie da się mówić, że był top 3 na świecie. Istotne było też rosnące zainteresowanie butgrą – ba, nie to nie było rosnące zainteresowanie, to był taki peak, że marketerzy i firmy szalały. Ważne było też to, kim otaczał się West. W bucie chodzili Jay-Z i Macklemore, którzy nadawali mu dodatkowego WOW. Do tego limitowana edycja Air Yeezy 2, była bardzo, bardzo limitowana – powstało tylko po 5 tysięcy par każdej z trzech kolorystyk. Hype był prawdziwy, chodziły nawet po 4 tysiące dolarów.

No dobra, ale wiemy przecież, że Kanye nie będzie tym, który tego buta promuje. Przecież po pierwsze gość jest w adidasie, po drugie złożył też ostatnio patent na nazwę Red October – zastanawiam się, co myślą miłośnicy filmu, którzy mogą pamiętać Polowanie na Czerwony Październik.

Dużym newsem jest więc to, że nowym bogiem przypiętym do tej edycji buta będzie kolega Westa z Chicago, Don C.