Kilkanaście dni temu do drzwi moich sąsiadek zapukał kurier i zostawił paczkę z moim nazwiskiem. W środku, jak pisałem już na Twitterze i Instagramie, były nowe Nike KD5.

Sam but generalnie jest utrzymany w stylistyce, która Nike zaprezentowało już kilka lat temu. Mówię tu m.in. o Hyperdunk czy Hyperfuse. Przede wszystkim jednak, nowe, sygnowane nazwiskiem Kevina Duranta buty, są dużo, dużo ładniejsze niż czwórki, które gdyby nie beznadziejny i krzywy rzep, byłyby całkiem ok.
Materiały? Moim zdaniem świetne. W porównaniu do np. dziewiątej edycji butów LeBrona Jamesa (miałem je na nogach zaledwie kilka minut), KD5 wydają się być nieco przyjemniejsze i trochę bardziej miękkie niż wspomniane LeBrony.

Podeszwa jest stworzona tak, aby maksymalnie sprawować kontrolę i ułatwiać zmiany kierunku biegu. Mówię tu o poszerzanych elementach w oklicy śródstopa po zewnętrznej stronie buta. Dodatkowo pod shwooshem znajdują się niewidoczne na pierwszy i drugi rzut oka wywietrzniki.

Wydawałoby się, że bzdurna siateczka i szerokości kilku milimetrów nic nie wnosi i jest tylko bajerem. Ale tak nie jest, o czym przekonałem się gdy wyszedłem w KD5 do pobliskiego sklepu – ruch powietrza spowodował, że w stopy zaczęło mi być po prostu zimno. Ciekawi mnie jak to wszystko sprawdzi się na parkiecie, bo niestety natłok obowiązków nie pozwala mi przetestować buta w grze (mam nadzieję, że już niedługo).
KD5 mają bardzo fajne dodatki i szczegóły, które powodują, że sam but jest jeszcze ciekawszy. Pierwszy z nich to historia. Przede wszystkim jest to piąty model butów dla Duranta, dlatego też z tyłu znajduje się wyeksponowany w gwieździe Pentagon (pięć boków i odniesienie do budynku Pentagonu, który mieści się w Waszyngtonie, gdzie urodził się KD).
Ponadto na podeszwie zapisanych jest kilkanaście cyfr – średnie punktowe Duranta, area codes czyli nasze kody pocztowe Texasu, Maryland, Seattle i OKC. Jest także imię jego babci czy logo fundacji rodziców. Ciekawy i miły dodatek od strony historyjki i emocji, które mamy poczuć.
No i przecież świetnie wyglądają skuwki sznurowadeł.

Kolorystyka, którą widzicie na zdjęciach będzie dostepna w sprzedaży od 8 grudnia. iD są dostępne już od 6 listopada. Te drugie można stworzyć samemu dzięki Nike Store i wspomnianej już opcji iD. Chwilę później, bo 15 grudnia będzie można kupić wersję Bright Crimson, czyli taką:

Cena? W tym momencie w Nike Store wersją iD kosztuje 150 dolarów. Podstawowa kolorystyka to przypuszczalnie cena o 10, może maksymalnie 20 dolarów mniej.
A na koniec reklama, którą pewnie i tak wszyscy już znacie.