Instagram jest siłą napędową. Potężną siłą napędową. A dziś piszę o Instagramie, bo już jutro (21 marca) jest WorldWide Instagram Meet.

Generalnie uważam, że gdyby nie Instagram, to dalej pokazywalibyśmy na wielu portalach studyjne zdjęcia butów, a nie dojechane foty. Nie byłoby kombinowania w jakiej pozie, na jakim tle pokazać nasze kicksy, nie byłoby zastanawiania się z jakiego dachu zrzucić nogi, żeby jeden Jordan czy drugi Asics wyglądał jeszcze lepiej niż do tej pory. Nigdy nie zobaczylibyśmy tych fotek, w których ktoś wyskakuje z kałuży i mamy fajny splash pod podeszwą. Serio, może nieco przeasdzam, ale Instagram napędził kicksoholizm, podobnie jak Michael Jordan czy Pigeon.

Nie było by tych wszystkich #Shoelfie (niestety nazwa się nie przyjęła). Po prostu by nie było.

Wiele osób myśli, że zdjęcia na insta to przerabiane w Adobe Photoshopie kreacje, nic bardziej błędnego. Jest wiele takich, jest wiele tych podrasowanych, ale zdecydowanie ja najbardziej lubię te strzelane telefonem i z dodanymi filtrami. Choć nie ma się co oszukiwać jakoś fot zrobionych dobrym sprzętem, przez profi fotografów jest powalające, kadry niewiarygodne o np.

 

A za tymi wszystkimi zdjęciami jest ukryta potężna kultura. Jak choćby ta robiąca zdjęcia na wysokości. 13th Witness i chyba RoofToopers może spowodowali, że kultura ta wyszła z cienia, ale Urban Exploring to poważny ruch. Dzieciaki ryzykują wylądowanie w pierdlu, tylko po to, żeby zrobić zdjęcie, poczuć dreszczyk emocji.

Generalnie Urban Exploring zadziałało też na nasz kawałek świata, żeby pokazać kicksy lepiej, szukamy lepszych, nieodkrytych, ciekawszych miejsc.

To nie do końca wpis kicksowy, więc popatrzcie na dokument o Urban Exploring.