Enigma? E. To była tragiczna historia geja geniusza

SHOT_11_029__3092453b

Taki stary człowiek, jak ja, którego wątroba przypomina mu, że nie jest w stanie wypić więcej niż trzy piwa i dwa drinki, w weekendy staram się szukać innych rozrywek, które są nieco mniej wymagające.

Jeśli nie czytacie między wierszami, to śpieszę z wyjaśnieniem – inne rozrywki są tutaj rozumiane jako knajpa, w której dźwięk mieszanej herbaty jest głośniejszy niż muzyka, kino w którym fotele nie powodują bólu pleców lub – jeśli już musimy się ruszyć – parku, w którym nie ma za dużo placów zabaw dla dzieci.

No to może kino? Ok. Polecam The Imitation Game. Pewnie, plujcie na mnie, wiem, że pojawiło się już sporo recenzji tego filmu i że za chwilę pewnie otrzyma za coś Oskara.

SHOT_11_029__3092453b

Musicie iść. Po pierwsze film jest na faktach i opowiada o tym jak Alan Turing łamie szyfrowanie Enigmy. Wokół jest dużo plucia, że w filmie szczątkowo wspomina się o zasługach polskich kryptografów Henryga Zygalskiego, Jerzego Różyckiego i Mariana Rejewskiego, którzy w 1932 złamali Enigmę. Nie będę wnikał w teorie spisku, które twierdzą, że to specjalny zabieg mający na celu doprowadzenie do tego, że zapomni się o wkładzie Polski w rozszyfrowanie Zagadki.

Moim skromnym zdaniem, to nie jest historia łamania Enigmy, to jest historia człowieka, który zapoczątkował koniec świata jaki znaliśmy jeszcze 15 lat temu. Maszyna, którą zbudował Turing, była początkiem komputerów, ale pracował także nad kilkoma aspektami sztucznej inteligencji w obszarach biologii, chemii, fizyki. Do tego jest to tragiczna historia genialnego człowieka, mającego inne upodobania seksualne niż pozwalało na to prawo w Wielkiej Brytanii. Jest to brutalna historia wykluczenia prowadzącego do samobójstwa. Temat wydawałoby się już nieaktualny, ale ciągle przywoływany czy to w kwestiach rasowych, religijnych czy orientacji.

Ja wziąłem z niej jeszcze jeden traumatyczny element – nie wiem dlaczego, ale siedząc na tym wygodnym siedzeniu, nie pijąc nic, bo jeszcze musiałbym iść do toalety, podczas scen bombardowań Londynu, przez moje ciało przepływały emocje, które można opisać – nie jestem w stanie zrozumieć jaki drastyczny sposób i jak traumatycznie II Wojna Światowa odcisnęła swoje piętno na naszych dziadkach. To naprawdę musiało być straszne i rodzi nowy szacunek.

Polecam, nie tylko dlatego, że są tam zagadki, trochę wariactwa, szpiegostwo, czyli to co lubię, ale też dlatego, że dodatkowo Benedict Cumberbacht jest genialny.

Nie byliście? No to do dzieła, bo to jest taki sam must see jak Wataha czy Moneyball.

Aha, no i ten kawałek. Rozpływam się.

      

O autorze Zobacz wszystkie wpisy

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *