Nic tak nie rajcuje ludzi jak emocje.

Sport to doskonały nośnik emocji, te są wpisane w jego charakterystykę. Te wszystkie ochy, achy, brawa, gwizdy, płacz i szczęście, to nic innego tylko emocje. Sport jest genialny dla osób zatrudnionych w marketingu, public relations, bo wystarczy tylko odpowiednio przeczytać emocje, które towarzyszą zespołowi, dyscyplinie i wykorzystywać je do ostatniej kropli.

Wyciskać ręcznik tak długo, jak długo będą mieli otwarte głowy i kreatywne umysły.

Tej bardzo istotnej rzeczy, osobom związanym ze sportem zazdroszczą wszyscy inni, którzy muszą kreować, kombinować, tak aby ja, ty i cała twoja rodzina, poczuła w swoim serduszku, duszy i rozumie cokolwiek.

Genialni są w tym producenci perfum, którzy od opakowania, przez kształt butelki, czicionkę, świetnie wykonane zdjęcia w reklamach w damskich czasopismach, lub na billboardach z tym bardziej męskim niż męski mężczyzna, otwierają nas niczym paprykarz szczeciński i wkładają co tylko chcą.

Marketingowcy tworzą nam świat przeżyć, coś do czego chcemy dążyć, coś czego pragniemy głęboko i dzięki niemal perfekcyjnemu dobraniu faktury opakowania, wypukłości wspomnianej już czcionki, okrągłości lub prostoty flakonika no i oczywiście w jakimś stopniu także samego zapachu.

Świat przeżyć wytworzyło nam też np. Marlboro. Pomyśleliście w tym momencie o kowboju na preri?

Ten – świat przeżyć, który odnosi się do emocji – to cel, do którego dąży każda marka.

Emocje to nieodłączona i bardzo ważna część każdego z nas. Często słyszę, że ktoś nie chce przeżywać smutku, rozczarowania. Nie chce, ale musi, inaczej nie będzie umiał zaznać radości, zadowolenia, spełnienia. Każda emocja jest człowiekowi potrzebna, zarówno ta pozytywna jak i negatywna.

Ja, cham z boiska, umorusany od piłki, z błotem na kostkach, przeklinający i do tego jeszcze z pokolenia X, które woli Transformersy od baletu, nierozumiejący sztuki malowanej i krzywiący się przy odgłosie operowych śpiewaków, też czuje czasami potrzebę przeżycia czegoś innego, czegoś nowego.

Tego świata przeżyć i nieco innych emocje (przynajmniej przez chwilę) dostarczyły mi buty Yanko.

Kurier, który do mnie przyjechał, tym razem spisał się na medal.

Po gwałtownym rozszapraniu pudełka firmy kurierskiej (gdyby ktoś mnie nagrał, wyglądałbym jak diabeł tasmański lub dziesięcioletnie dziecko, które liczy, że to już w tym pudełku będzie PS4) odpłynąłem daleko, daleko do świata przyjemności.

W przeciwieństwie np. do marki Hudson (generalnie całkiem dobrej i sympatycznej), której obuwie posiadam, pudełko przygotowane przez Yanko jest…  chropowate, nie ze zwykłej tekturki, ale jakby z nieco lepszej jakości materiałów. A to przecież zwykłe, kartonowe – pewnie przetworzone – pudełko. Grafika? Brak. Oprócz subtelnego logo i sprawiającej wrażenie naniesionej ręcznie nazwy marki.

Yanko_9

 

Kolorystyka? Pasująca do elegancji, prostoty, stylu i klasy. Napisy nie są złote, rzucające się w oczy, bezczelnie na nas się gapiące i gwałcące. Są srebrne, dostojne, delikatne i subtelne. Jak klasyczna elegancja. A pudełko? Granatowe. Sugerujące, że dostajemy coś z nieco wyższej półki.

Czujecie gdzie jesteśmy? W pięknych, odnowionych, ale klasycznych wnętrzach. Może jakiś pałac? Otwieram pudełko, a tu kolejne zaskoczenie – tylko dobre marki dodają od siebie woreczek na buty. Oczywiście jest granatowy. Spod niego czuć zapach cielęcej skóry.

Yanko_13

 

W środku piękny brąz, albo dostojny koniakowy (choć ja osobiście wolę whiskowy :-)). Przy mojej kolekcji butów sportowych wyglądają nieco jak wyrwane z innego świata. Mówią – nie pasujemy tu, ale w odpowiednim momencie, niczym dobry żołnierz, będziemy na posterunku.

Yanko_15

Przez chwilę naprawdę czułem się nieco inaczej niż siedzący w dresie przy biurku chłopczyk.

3 KOMENTARZE

  1. YYY – Psychodeliczne logo, od którego nie mogę się oderwać 🙂

    Bardzo ciekawy wywód – faktycznie opakowanie z klasą potrafi zachwycić i wcale nie musi krzyczeć. Jest na rynku kilka doskonałych przykładów.

    A klasyka zawsze będzie aktualna, dlatego w nią akurat można inwestować z czystym sumieniem.

    Ciekawe czy za 3 lata będziesz miał więcej sportowych butów czy klasycznych butów, bo widzę, że złapałeś pozytywnego bakcyla 🙂

  2. Te buty są rewelacyjne. Mam inny model Yanko i jakościowo stawiam je na równi z moimi Carminami czy C&J. Twoje brogsy widziałem na żywo w Warszawie i będzie to mój kolejny cel na wiosnę. Dobrze, że marki tej klasy są dostępne w Polsce.

    Kicksy to nie wszystko :p

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here