Dwa tygodnie temu – kurwa, nienawidzę zaczynać tak tekstów, bo brzmi to jak wypracowanie szkolne. W tym wypadku nie mam wyjścia, bo sytuacja miała miejsce dwa tygodnie temu. Tak, tak długo dochodziłem do siebie. Trzecia edycja Rum Love Festiwal była świetna.

Specjalnie dla Ciebie, opiszę kilka rumów, których tam skosztowałem, ale zaznaczę też od razu, że nie omijaj takich rzeczy, jak standardowe produkty Abuelo (7, 12, a nawet Anejo), Angostury (5, 7, 1919, Amorino), bo to bardzo, bardzo fajne i interesujące alkohole codzienne. Jakkolwiek to ostatnie słowo głupio i alkoholicznie nie brzmi. Poniżej znajduje się kilka rzeczy raczej niespotykanych, niszowych, limitowanych bądź takich, na które przeciętny śmiertelnik nie zwróci uwagi.

Uważaj jednak, bo jeśli oczekujesz od tego tekstu opisu rumów z podkreśleniem palet smakowych i tego typu maszkaronów, to się zawiedziesz. Piszę z perspektywy odczuć, w skład których wchodzi absolutnie wszystko – choćby sytuacja, w której miałem okazję rumu skosztować.

Nie przegapiłem, czyli rumy, które były moim celem (choć mogłem o tym nie wiedzieć)

Ron Izalco 15 YO

Marka Ron Izalco zadebiutowała na rynku polskim podczas Rum Love Festiwal vol. 3, ale na stoiskach dostępny była edycja 10 YO. Zresztą, nie ma się co oszukiwać bardzo dobra. Szybko wyprzedała się w sklepie festiwalowym, a obecny w Polsce założyciel, był zachwycony popytem. Piętnastolatkę mogli skosztować nieliczni szczęśliwcy, bo do naszego kraju trafiły dwie malutkie butelki sampli. Wiesz, to było coś genialnego, trochę w klimacie speakeasy, prohibicji, kiedy dostawałeś alkohol spod lady. Czekaj na debiut poza festiwalem, nie zawiedziesz się na pewno.

Angostura No. 1

Mam w domu butelkę, ale jej nie otwieram. Nie ukrywam jednak, że chciałem spróbować trzeciej edycji No. 1, limitowanej, bardzo ciekawie pozycjonowanej i promowanej. To nie tak, że nie miałem okazji, ale w dziwny sposób przetrzymałem i łyk No. 1 był jednocześnie kopniakiem zaszczytu. Dlaczego? Bo wypiłem ją z globalnym ambasadorem Angostury, Daniyelem Jonesem, który był obecny na festiwalu. Fajne przeżycie. Na świecie jest 11 tysięcy butelek tej edycji … z dnia na dzień na pewno coraz mniej.

Worthy Park Single Estate 12 YO

Jedyna butelka w Polsce, tylko trzy w Europie. Jestem fanem Worthy Park, mam w domu buteleczkę starzoną w beczkach po Maderze. WP to limitowane butelki, bardzo fajne jakościowo, choć trzy finisze, Madera właśnie, Porto Tawny i Sherry Oloroso różnią się moim zdaniem nieznacznie. Tak czy inaczej, jedyna butelka w kraju – nie byłoby innej okazji na Single Estate 12 YO. A Wy chodziliście po Krakenach 😉

Foursquare

Cała marka. Nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo znam je od pewnego czasu. Siadam i piję wiaderkami. 2005 genialny, choć 2004 smakował mi chyba lepiej. Czekam na 2007. Destino – świetne. Patrimonio? 54 sztuki w Polsce, ale na świecie wcale nie jakoś wybitnie dużo, bo podobno tylko 6 tysięcy. Jedna już moja. Alkohol był alokowany, podobnie jak najlepsze pary Jordanów.

Nieznane marki i przegapione rumy

Rum Jawa

Przegapiłem, ale szybko nadrobiłem. Wspaniały, lekki, słodki. Będzie sprzedawał się jak dziki. Jawa to rum wytwarzany wspólnie z ziarnami kawy, jej różnymi blendami, co powoduje, że każda z edycji różni się od siebie. Uważam, że jest świetny dla kobiet i panie będą bardzo zadowolone.

Hidden Lot

Naud kokosowy. Drogie Panie, jak nie posmakuje Wam Jawa, to odsyłam do tego kokosowego cukiereczka. Będziecie serduszkować. Ah, ominąłem przypadkiem, ale nadrobiłem dwa dni po festiwalu.

Cloven Hoof

Bardzo ciekawi mnie to, ile osób odwiedziło każde stoisko podczas Rum Love Festiwal. Dlaczego? Bo mi kompletnie rum ten wypadł z głowy, a jest totalnie inny jeśli chodzi o wizerunek niż cała reszta, której mogliśmy spróbować. Jest rockowy, trochę szalony, ostry. Widziałem duże zainteresowanie i pewnie tak samo będzie ze sprzedażą.

Dictador

Też nadrobiłem, choć stoisko Dictadora omijałem szerokim łukiem nie bez przyczyny. I nie była to kwestia alkoholu, ale tego, co marka robi absolutnie zawsze. Jeśli nie wiesz o czym mowa, to powiem wprost. Kształtne kobiet w kostiumach ze spandeksu, z piersiami na wierzchu i na szpilkach. W połączeniu z alkoholem – zło. Jeden pan siedział z 3h i rozmawiał z przeuroczą i seksowną brunetką. Naprawdę Dictador, musicie nam to zawsze robić? 😉

Abuelo Centuria

Tutaj jestem cholernie smutny, ale winię tylko siebie. Centuria miała być dostępna tylko podczas Master Class Cristobala Srokowskiego, globalnego ambasadora Abuelo. Była, ale godziny wykładów jakoś się rozjechały i … nie trafiłem w czas. Gdy przyszedłem pod salę, w środku siedziało pełno ludzi, nie chciałem więc przeszkadzać. Okazało się, że to wykład wcześniejszy. A Centuria została rozlana do ostatniej kropli. Wyłoiłem więc z trzy porcje XO Sherry Oloroso i poszedłem dalej.

Pan na foto, to właśnie Cristobal.

A dlaczego rum? Bo jest bardzo podobny do świata butowego, rządzi się podobnymi prawami i jest bardzo wdzięczny. Poziom wejścia i powitania w tym świecie jest bardzo, bardzo przyzwoity, bo butelki dobrego rumu (częściowo wymienione powyżej) to okolice 100-120 PLN. Za whisky tej jakości płacisz 350-400 PLN. Do tego rum jest łatwiejszy – uwierz mi.

I dostaniesz teraz pro-tip, który oszczędza forsę.

Jeśli chcesz wejść w ten świat, korzystaj z degustacji. Dzięki nim znajdziesz to, co lubisz i nie zostawisz w sklepach fortuny.