Kur domowy atakuje

IMG_0600

W przeciwieństwie do niektórych, umiem prać, sprzątać, gotować i przyszyć sobie guzik. Ale teraz nadszedł czas na kolejny krok.

Pomijajac mój brak decyzji w ostatnim czasie w temacie Mac Mini czy iMac, umiem wybrać komputer. Wiem na co zwrócić uwagę jak szukam samochodu, znajomi pytają jaki kupić telewizor, aparat fotograficzny, wiem jak wybrać whisky, buty, koszulę, garnitur (powiedzmy).

Stanąłem jednak przed wyborem, który mnie przerósł. Posiadałem odkurzacz, ale tamten model odziedziczyłem, zdecydowałem się więc na zakup swojego pierwszego w życiu przyrządu, który w pewnym stopniu zastąpił miotłę. To niczym decyzja o tym, że dziś przestanę być prawiczkiem, z tą tylko różnicą, że odkurzacz mogłem mieć po 30 minutach, a na seks trzeba było czekać kolejne miesiące lub lata.

Całe szczęście, w przeciwieństwie do mnie, pan w sklepie nie był odkurzaczowym prawiczkiem i sprzedał mi tyle wiedzy, że gdy pochodzę chwilę po marketach to za chwilę będę także specjalistą i w tym obszarze.

Ale dobra, od początku. Wchodzę, a tam rura za rurą, stoją maszyny, czekają aż je sprawdzę. Różnią się od siebie nieco wyglądem, jedne są futurystyczne, inne wyglądają tradycyjnie, kolejne są robotami z przyszłości, które działają sobie same. Sorry, nie dam 3 tysięcy złotych za odkurzacz, bo za taką kasę, to będzie do mnie przychodziła półnaga sprzątaczka.

Nasłuchałem się, wybrałem opcję bezworkowego odkurzacza od Electroluxa, który kosztował 350 złotych. Bezworkowo, bo nie mam ochoty wydawać kolejnych pieniędzy na worki, a ogólnie nie do końca przekonuje mnie opcja, że workowe to jednak dużo większa higienia. Mój Electrolux ma całkiem przyjemnie skomponowany pojemnik i filtr, który mogę myć. Sprzątanie po odkurzaniu to 3-4 minuty. Worki – zakładając, że wymieniamy je jak producent przykazał, czyli co miesiąc – to koszt około 300-350 złotych rocznie. Nie dziękuję, wolę kupić jakąś butelkę whisky.

Otwieram pudło, a tam rura metalowa, rura wyginana, kilka końcówek (turboszczotka, szczelinówka, do parkietu i taka zwykła – nieźle), do tego dodatkowy filtr, który mogę sobie myć. Kij tam, sprawdźmy jak działa. Nie ma znaczenia, że jest sobota godzina 22, niech sąsiedzi wiedzą, że o porządek trzeba dbać.

Lecę z koksem. Ciągnie tak, że boję się o syf na podłodze sąsiada dwa piętra pode mną. Tak mi się spodobało moje nowe urządzenie, że wpadam w trans, lecę po tych podłogach jak zawodowiec. Nie zauważam, że jeden przewód wplątał się pod drugi i … rozjebałem lampę.

Tak, wadą tego odkurzacza jest za krótki przewodzik.

 

O autorze Zobacz wszystkie wpisy

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

2 CommentsDodaj komentarz

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *