Do niektórych firm wracam tylko po to, żeby moja wredna natura wylała na ich zawszone łby kolejne wiadro pomyj. To najczęściej te, które mają problem z najważniejszym elementem współczesnego handlu.

A wiecie co jest tym elementem? Obsługa posprzedażowa. Naprawdę gówno mnie obchodzi, że umiesz wcisnąć mi każdy kit i badziew, który masz na półkach. Ja jestem głupim, naiwnym klientem, który wciągnie nowy produkt, bo np. jest małym chłopcem kolekcjonującym zabawki. Jesteś sprzedawcą, to twoje zadanie, sprzedać, namówić mnie. Cudownie gdy ten produkt dzięki genialnym marketerom ma też jakąś historię do opowiedzenia i daje nam sporo frajdy i wartości odróżniających od konkurencji.

Wszystkie prostytutki świadczą dokładnie tą samą usługę, Jedne ruszają się lepiej, inne gorzej, ale wiedzą też, że oprócz wiadomych chwil, fajnie żeby usługobiorca poznał sympatyczną, ciepłą, otwartą (khm :-)) osobę, do której warto wracać.

Bo wiecie, gdy już kupiłem, zabawa wcale się nie kończy. Ona dopiero się rozpoczyna i wtedy okazuje się czy warto korzystać z twoich produktów czy też produktów firmy, dla której pracujesz.

GoPro udowodniło mi, że warto. Naprawdę warto przez duże w jak – są zajebiści.

Przed zakupem kamery GoPro Hero 3 Silver, czytałem na forach internetowych, a nawet słyszałem od jednego sprzedawcy (który notabene zachwalał mi Sony przeznaczone do sportów ekstremalnych), że Hero ma bardzo słaby serwis i gdy coś stanie się z naszym sprzętem możemy czekać tygodniami na rozpatrzenie reklamacji.

Bullshit. Nie bójcie się tych opinii, bo serwis GoPro w Polsce, czyli tak naprawdę firma FreeWay obsługująca GoPro w naszym kraju, działa rewelacyjnie.

Moją kamerę szlag trafił, w sumie to nawet nie do końca, bo działać działała, ale wyłamało się gniazdo USB i ogólnie nie dało się jej naładować, ani zgrać danych. Udałem się więc do Media Markt, gdzie zakupiłem sprzęt. Tam naprawy gwarancyjnej nie dało się zrealizować z powodu uszkodzenia mechanicznego. No trudno, grzecznie wręczono mi namiary na znajdujące się Allah, Bóg i Michael Jordan raczą wiedzieć w jak małej wiosce, FreeWay.

Mail, po dwóch godzinach odpowiedź, sprzęt wysłany. Sam. Bez zbędnych dodatków. Po 4 dniach do drzwi puka mi kurier. Wręcza przesyłkę. W środku jest nowiutka kamera GoPro Hero 3 Silver+, dodatkowa bateria (chyba moja z poprzedniej kamery) oraz kilkanaście naklejek i smycz GoPro.

free-way-gopro

Rewelacja.

Ale to nie wszystko. FreeWay do przesyłki dołączyło też list (pewnie z mojego odręcznie napisanego bazgroła mieli niezły śmiech, ale trudno), w którym:

  • po pierwsze wyjaśniono mi, że moja reklamacja została uznana i w związku z tym, że Hero 3 Silver jest nieprodukowane, a naprawa nie będzie realizowana, wysłano mi nową kamerę,
  • po drugie zaznaczono, że urządzenie posiada najnowsze dostępne oprogramowanie,
  • po trzecie wspomniano i przypomniano mi o rekomendowanych przez producenta kartach pamięci, które pozwalają na nagrywanie materiału w formacie 4k, 2.7k i Protune (wypisano także listę kart, które działają w ten sposób)
  • po czwarte zaznaczono także, że mój nowy sprzęt ma dwa lata gwarancji.

Pod tym wszystkim pieczątka, podpis, na górze nagłówek, data, etc. Standard i profeska zarazem.

FreeWay po prostu kupił mnie swoim podejściem do klienta. Reklamację rozpatrzono ekstremalnie szybko, bo w zaledwie 48 godzin.

I fuck you haters, będę chwalił takie de facto normalne, ale jakże jednak w naszym kraju niespotykane zachowanie. I fuck you again, FreeWay nie wiedział, że jestem blogerem, wielką gwiazdą świecącą na firmamencie gwiazd największych i najjaśniejszych. Na pewno nie potraktowano mnie ekstra, bo jestem taki zajebisty. FreeWay nie płaci mi też kasy za to, że piszę o nich tutaj dobrze, ani nie dał mi nic w hasztagu #darylosu.

Oni po prostu zachowali się tak, że make my day, po prostu potraktowali swojego klienta poważnie i z szacunkiem. Oni wiedzą, że nasza podróż rozpoczęła się w momencie kiedy mój sprzęt się spieprzył i wiedzą jak wtedy postępować.

Lubię wytknąć i pokazać pozytywy, a nie tylko jak niektórzy pluć jadem na prawo i lewo.

Zobacz też: Dwa miesiące trwało oddanie mi mojego komputera – kupimyto.pl to syf

3 KOMENTARZE

  1. Z pewnością masz wielkie doświadczenie w sprawach „wszystkich prostytutek”, prawda?
    Dzięki za to, że upewniłeś mnie, iż masz tylko kilka haseł do wykrzyczenia. Za to mało do powiedzenia.
    Nie działa też (i zakładam, że od dość dawna) sposób na chamstwo połączone z próbą zaimponowania (czy może zawstydzenia).

  2. Taki amerykański styl obsługi w stylu Amazona? Mam nadzieję, że polscy marketerzy znają te case’y i nauczą się, że złowić klienta jest fajne, ale także po sprzedaży produktu tak karmić, by opowiadał to innym rybkom w stawie. Sorry za metaforę, ale wiadomo o co chodzi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here