Włos na głowie mi siwieje jak czytam te mądrości o zazdrości, hejtowaniu i inne bzdury, które czytam od wczoraj w internetach. 

No wiecie, mówię o Gortacie i jego braku umiejętności parkowania, który wyłapał skrupulatnie Artur Kurasiński. Generalnie jestem zdania, że Artur śledził Gortata dniami i nocami, żeby złapać w końcu na jakimkolwiek najmniejszym przewinieniu, wykroczeniu, sikaniu w miejscu publicznym, albo puszczaniu bąków w autobusie.

Nieoczekiwanie złapał Gortata w centrum Warszawy. Pewnie mu zazdrości.Tak jak i wszyscy, którzy zachowanie gracza Wizards krytykują. Ja np. zazdroszczę. Bo Gortat świetnie pokierował swoją karierą, gra w najlepszej koszykarskiej lidze świata, zarabia kupę kasy, stać go na różne, rozbija się Porsche (podam numer konta moi drodzy za tą wzmiankę o Was), mieszka na Florydzie, ma dom z basenem i pije driny na łajbie. Człowiekiem jestem, nie stać mnie na takie luksusy, to zazdroszczę. Nie jak debil, który naplułby Gortatowi w klatę (bo nie wiem czy do twarzy bym dopluł), a jak zwykły zwyczajny człowiek.

Zazdroszczę, ale do stu gromów, nie utraciłem zdolności trzeźwego myślenia (mimo tego, że najlepiej myśli mi się po whisky), jak co niektórzy.

Niby nie wolno zwrócić Gortatowi uwagi, że zaparkował w miejscu wybitnie nieprzepisowym? Chodnik, przejście dla pieszych etc. Może niektórzy z Was myślą, że to całkiem w porządku, bo stanął tam tylko na chwilę. No nie, to nie jest w porządku.

Czytam to i mam ochotę napisać maila do Facebooka i Google, żeby ustawili automatyczne bany na internet za takie mądrości. Prostsze będzie chyba jednak przestać funkcjonować w sieci i czytać ten zalew idiotyzmów. Nie zauważyłem nigdzie hejtu na Gortata, zauważyłem prostą ocenę sytuacji.

No ale on tak tylko na chwilę.

I co z tego, się pytam? Mnie policja odholowała w 3 minuty po tym jak pod własnym domem zostawiłem auto, żeby wejść zabrać ładowarkę do telefonu. Tak, każdemu z nas zdarza się łamać przepisy ruchu drogowego, nie znam kierowcy, który tego nie robi, ale czy to jest jakiekolwiek usprawiedliwienie?

Jeśli zastanawiasz się nad odpowiedzią, podpowiem – NIE, NIE JEST.

Jeśli w Twojej głowie właśnie urodził się argument – czepiamy się go, bo jest gwiazdą – to tak, masz rację. Gość taki jak Gortat, albo inna, jakakolwiek gwiazda, celebryta, myśli, że może więcej, bo pozwala mu na to jego status społeczny. Podpowiem – nie, nie może. Wręcz przeciwnie, może mniej, bo jak wie Marcin, jak wie też wielu innych, tacy ludzie znajdują się pod ciagłym obstrzałem mediów, ale i jak wiemy, zwykłych ludzi. Czy Kurasiński wiedział kogo samochód fotografuje przed tym jak pojawił się przy nim koszykarz? Nooooope!

Ludzie, tu nie chodzi o Gortata (sorry chłopaku, wolałbym, żeby był to np. jakiś znany piłkarz). Jest on tylko doskonałym przykładem (bo akurat tak się przytrafiło) bezmózgiego zachowania społeczeństwa w stosunku do celebrytów, polityków i gwiazd różnego rodzaju. To my pozwalamy im na więcej.10421988_783440295031953_5385163281646109749_n

Popełniający wykroczenie drogowe znany koszykarz, zrobił tyle samo złego co np. znany muzyk, albo polityk. Tyle samo złego, co Ty Janku Kowalski i Ty Szczepanie Radzki. W definicji prawo nie widzi, a przynajmniej nie powinno widzieć wyjątku. Bo na chwilę, bo to XXX (nie chodzi w tym tekście wcale o Gortata), bo robi to każdy z nas.

To są usprawiedliwienia. Durne i chore usprawiedliwienia. Nic więcej. Powiem tak – gdyby zablokował wam wyjazd z garażu, na te 30 sekund, czy trzy minuty, pewnie skakalibyście po masce tego pięknego, białego Porsche.

Gortat ma kryzys? Nie, nie ma. Uwierzcie mi, facet zrobił bubę, przejął się osiem sekund i poszedł ze swoim życiem dalej. Komunikacyjnie był to jakiś problem, czy Gortata? Pewnie tak, ale pewnie bardziej zmartwili się panowie od Porsche.

10513278_913507868676341_3585648267591547203_n

Moja rada zażegnania kryzysu. Kodeks to za mało. Zabierzcie mu auto, a warunkiem oddania niech będzie odbycie kursu nauki jazdy (nawet dla picu). Bo wiecie, nasi kierowcy umieją jeździć. Nie ma znaczenia, czy to jazda na torze, czy też w zwykłym ruchu ulicznym w środku miasta.

I tak, pomysł na ugaszenie kryzsysu wpadł mi do głowy, bo jestem zazdrosny.

Zobacz też: Bo do Czech to ja mam … więcej.

1 KOMENTARZ

  1. Wszytko fajnie, tylko tak, jak od koszykarza wymagamy przestrzegania przepisów na poziomie zwykłego człowieka, tak od dziennikarza wymagam pisowni/ortografii na poziomie nieco wyższym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here