Trevor Edwards i Jayme Martin znaleźli się poza Nike. Czy oznacza to jakiekolwiek problemy giganta sportowego? Raczej nie – Mark Parker, CEO firmy, szybko gasi pożar, choć media w USA nie przestają donosić o przykrych sytuacjach mających miejsce w firmie.

Edwards, który był człowiekiem Nike od 25 lat zrezygnował z pracy w firmie przez zapowiedź Marka Parkera, który zdecydował się pozostać na stanowisku po 2020 roku. Edwards był szykowany na następcę szefa Nike, ale plan obecnego CEO się zmienił – miał odejść w 2020. Parker przy okazji wspomniał podczas spotkania rady nadzorczej firmy, że zajdą pewne zmiany w marketingu, oraz że prowadzone jest śledztwo dotyczące niepożądanego zachowania w miejscu pracy.

Od środy do piątku nie było jednak wiadomo o jakie zachowania chodzi (z wyjątkiem tego, że nie odpowiadają one wartościom Nike) i o kogo chodzi.

Kultura naszej organizacji polega na wzajemnym szacunku, pracy zespołowej. Chcemy, aby Nike było miejscem, gdzie każdy ma czuć się potrzebny i odgrywać ważną rolę w misji firmy – pisał w swoim oświadczeniu kilka dni temu Parker.

W piątek okazało się, że zaraz za Edwardsem, poleciał wspomniany już Jayme Martin. Tyle tylko, że Edwards złożył rezygnację, Martin został wyrzucony, a raczej zmuszony do odejścia. Martin ostatnio odpowiadał za obszary kobiece, Nike Running, Training i Basketball. Parker, po ogłoszeniu, że wie o niestosownym zachowaniu, poprosił o poufne informacje od pracowników firmy, skarg na Martina było podobno sporo i dotyczyły m.in. faktu zbudowania podgrup w Nike, które zastraszały i znęcały się nad kobietami oraz mniejszościami narodowymi i rasowymi. Skarg na samego Edwardsa, który pozostaje w Nike do sierpnia 2018, nie było.

Ważną rolę w firmie objął natomiast Elliot Hill, który odpowiada za marketing, akcje lokalne, Nike Direct, globalną sprzedaż i wszelkie elementy Jordan Brand. Michael Spillane dalej będzie odpowiadał za kwestie projektów, produkcji i merchandisingu – obaj odpowiadają bezpośrednio przed Parkerem.

Burzliwy tydzień w Nike nie miał jednak zbyt dużego wpływu na wartość akcji firmy – spadek ceny o 80 centów.