KategorieLudzie

Myślisz, że to jest podryw?

Przy wolniejszej niż zwykle sobocie, wyciągam z głowy historyjki, których byłem świadkiem.

Pamiętaj – nie bądź frajerem w lokalu. To naprawdę żenujące myśleć, że takie zachowanie przyniesie jakikolwiek sensowny efekt.

Kilku kolesi zaśliniło się gdy zobaczyli bardzo ładną i zgrabną dziewczynę, ubraną w leginsy z podskakującym tyłkiem, a ja najpierw doznałem potężnego szoku, który został zastąpiony niezłym ubawem.

Wiecie jak to jest z prostytutkami. Generalnie jak w McDonaldzie. Płacisz, dostajesz zestaw, dopłacasz jest powiększony.

Wiem, bo nie jestem ani ładny, ani wybitnie wysportowany i wygadany. Trochę jak kolega Kominek. Tak samo jak nie mam 190 centymetrów wzrostu, tak pomimo przeczytania kilku książek o podrywaniu, nie umiem tego robić. Czasem zdarza się, że jakaś fajna laska niby przypadkiem złapie mnie za tyłek.

Byłem jednak świadkiem najgorszego podrywu na świecie. A przynajmniej tego z rodzaju najgorszych i najgłupszych ever.

Zabawne w tym wszystkim było to, że podrywający myśleli, że ich zaloty działają i co chwilę niczym przemiłe i sympatyczne nastolatki opowiadali sobie heroiczne historyjki o tym jak to jeden z drugim nie zrobili tego i tamtego. Tą samą akcję widziałem to kilka razy w wykonaniu dokładnie tych samych ludzi.

Ludzi obracających się w środowisku, które czasami widujemy w telewizji, środowisku zarządzających ciekawymi firmami i projektami.

I tak, oni mają mnie za chama, gbura, głupka, który nie dorasta im do pięt. No tak, jestem chamem, tak mówią mi znajomi. Przeklinam i do tego przeklinam przy kobietach. Od lat pracuję z moim psychoanalitykiem nad tym, aby przestać. Ale jestem prostym chłopakiem z małego miasteczka i komunikacja wprost jest moją najmocniejszą stroną.

Nigdy nie zdarzyło mi się jednak być takim osłem, jak autorzy tego pseudo podrywu, choć podrywaczem nie jestem i nigdy nie byłem, bo podrywać nie umiem.

Wyobrażacie sobie, że zachowujecie się jak kolesie w domu publicznym i dajecie kelnerce roznoszącej drinki coraz to większe napiwki myśląc, że będziecie fajnymi, albo ona na was poleci?

Gratulacje. Stracicie dużo kasy, laska będzie miała z tego pożytek, bo zarobi. I jeśli jesteście po prostu dobrymi duszyczkami i do tego macie w krwi działalność charytatywną, to chwała Wam za to. Biedna studentka zapewne będzie wdzięczna za poprawę jej budżetu. A co jak taka przemiła, przepiękna dziewczyna na was poleci za to, że za wart 60 złotych stek płacicie 200 złotych, dodajecie do tego 50 napiwku i uśmiechacie się dając do zrozumienia – mam więcej?

No cóż, polecam przewinąć do początku notki i przeczytać trzeci akapit. Tak przynajmniej jest taniej i uczciwiej.